Impossiblee

"Nie poddaje się wciąż walczę"

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Oczami Justina:

Wszedłem do apartamentu i poszedłem do pokoju Kate, ponieważ rozmawiając z panią kazała mi iść się z nią dogadać. Gdy zobaczyłem tam Selene myślałem, że oczy wyjdą mi z orbit. Nic nie mówiąc oparłem się o futrynę drzwi, lecz po chwili Selena wyszła na koniec trzaskając drzwiami. Zrezygnowana brunetka siadła na łóżku. Spojrzałam na mnie wzdychając.
- Co Cię tutaj sprowadza? – zapytała swoim delikatnym głosem
- przyszedłem porozmawiać. – szepnąłem kucając przed nią.- mam do ciebie prośbę, dlatego że każdy mnie ignoruje i dużo osób nie chce ze mną rozmawiać, ponieważ chamsko Cię potraktowałem. – powiedziałem
- Obwiniasz mnie za to, że ktoś Cię ignoruje? – zapytała patrząc mi prostu w oczy. Nic nie odpowiedziałem…
Brunetka spojrzała na mnie i wstała z łóżka, biorąc swojego psa po czym wyprosiła mnie ze swojego pokoju.
Zamknęła go na klucz i wyszła zostawiając mnie samego w apartamencie. Nie minęło dziesięć minut a wróciła i bez słowa weszła do swojego pokoju.
W sumie to całe dwa tygodnie spędziliśmy na spacerowaniu i zwiedzaniu miasta miłości.
Nim się obejrzeliśmy nadszedł dzień powrotu do domku.
Było dobrze po 23 jak nasz samolot wylądował na naszym lotnisku.

Oczami Katherine:

Całą podróż wyjątkowo nie mogłam zasnąć, pomimo tego że miałam na kolanach moją małą kruszynkę. Po chwili wszyscy powoli zmierzaliśmy do wyjścia z samolotu. Zrobiliśmy sobie ostatnie zdjęcie całą grupą i szliśmy znaleźć naszych rodziców. Widząc tatę przytuliłam się do niego delikatnie bojąc się, że zgniotę mojego pieska. Następnie szybko wskoczyłam do samochodu, gdy tata pakował moją walizkę do bagażnika. Czekała nas 25 minutowa przejażdżka, ale w ostateczności pojechaliśmy jeszcze do maka. Do domu dojechaliśmy z półgodzinnym opóźnieniem.

Jest wtorek, ale idę do szkoły dopiero w czwartek.
Poszłam do kuchni zjeść sobie jakąś kolację, po czym umyłam swoje ciało i położyłam się spać.
Cały wolny dzień spędziłam na leżakowaniu, a kolejny na zakupach.

O godzinie 6:00 zadzwonił budzik, jak zwykle zwlekłam się z łóżka i wykonałam poranną toaletę. Ubrana zaszłam na dół gdzie zjadłam śniadanie. Gdy spojrzałam na zegarek była dopiero 6:40, mając jeszcze trochę czasu włączyłam telewizor i chwilę oglądałam jakiś program. Po chwili musiałam już wychodzić. Jak zwykle pożegnałam się z tatą, po czym opuściłam dom. Droga do szkoły zajęła mi jakieś dziesięć minut, więc nim się nie obejrzałam przekroczyłam próg szkoły. Wszystkie spojrzenia rzuciły się na moje odkryte, opalone nogi. Cóż, ten kolor też mi się podoba. Zamyślona wpadłam na jakiegoś chłopaka, upuszczając telefon. Nigdy go nie widziałam, ale jestem w tej szkole dopiero niecały miesiąc. Może to jakiś licealista. Mogłam zapomnieć, ale nasza szkoła jest połączona z liceum.
- przepraszam – wymamrotałam i podniosłam telefon idąc dalej. Szybko przeszłam na ‘naszą część’ i usiadłam na wolnej ławce wkładając słuchawki do uszu, a następnie włączyłam piosenkę. Cały czas miałam w głowie tego chłopaka. Miał delikatne rysy twarzy i do tego jego włosy. Gdy na korytarzu rozbrzmiał się dzwonek udałam się pod salę językową. Dzień zaczynałam angielskim. Usiadłam w ostatniej ławce, rozpakowałam swoje rzeczy. Zamyśliłam się na chwilę w okno, przez co pani mnie upomniała. Starałam się ogarnąć, ale jednak nie wiem co się działo, nie potrafiłam.
- Katherine Davis! Do odpowiedzi! – usłyszałam krzyk nauczycielki. Posłusznie wstałam i udałam się pod wskazane mi miejsce. Na moje nieszczęście do sali nagle zapukał ‘chłopiec z korytarza’ ze swoimi przyjaciółmi. Jak się okazało nauczycielka angielskiego jest ich wychowawczynią.
- możemy zostać u pani na lekcji, bo mamy przesunięte lekcje? – zapytał ktoś
- siądźcie na samym końcu i siedźcie cicho. – powiedziała – Kate, siadaj, masz jedynkę! – wrzasnęła
- za co niby!?- krzyknęłam, ta kobieta wyprowadziła mnie z równowagi. – nic mi pani nie zadała co mam napisać, kazała mi tutaj przyjść i jeszcze pani na mnie wrzeszczy!
- przecież dałam ci tekst do uzupełnienia!- burknęła
- no chyba jednak nie bo ktoś pani w tym przeszkodził – mruknęłam pokazując w stronę chłopców. Po chwili doszłam z panią do porozumienia i skończyło się na tym że zapyta mnie na następnej lekcji. Wróciłam na miejsce a jeden chłopak mnie zmierzył wzrokiem. Następnie zaczęłam przepisywać notatki do zeszytu. Gdy skończyłam wyciągnęłam z torby butelkę wody, napiłam się i odstawiłam na miejsce.
- podobno francuski mają manie wyższości. Prawda czy fałsz ?– zapytał chłopka z który zderzyłam się na korytarzu.
- chyba w łóżku. – uśmiechnęłam się i wrzuciłam do torby książkę i zeszyt.
Słysząc upragniony dzwonek jako pierwsza opuściłam klasę i zajęłam miejsce koło Miley na szkolnej ławce. Przywitałyśmy się buziakiem w policzek i zaczęłyśmy rozmawiać o wszystkim i o niczym. Moja towarzyszka opowiadała mi o tym jak jest zauroczona w jednym z licealistów, jednak ja za wszelką cenę nie mogłam się skupić. On cały czas siedzi mi w głowie. Czemu jest taki przystojny?!
_____________________________
Witajcie po bardzo długiej przerwie...
Jak myślicie kim jest 'chłopak z korytarza' i czy w dobrej wierze pojawi się w życiu diewczyny?
EoFwFSKZXG.png
Tagi: #13
30.07.2016 o godz. 21:44
Po rozpakowaniu swoich rzeczy usiadłam na łóżku. Chwile później drzwi do mojego apartamentu się otworzyły a w nich pojawiła się twarz mojego dwutygodniowego lokatora.
- hej. Możemy porozmawiać ? – zapytał Szatyn wchodząc do mojego pokoju.
- mamy o czym ?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- czemu mnie tak bardzo nie lubisz? Zrobiłem Ci coś?- zapytał a ja odwróciłam głowę. – czemu jesteś dla mnie taka chamska? Jak słyszałem to jakoś normalnie gadasz z innymi ludźmi, więc nie rozumiem twojej nienawiści do mnie.
- Takim typem człowieka jestem. Jak coś mi się nie podoba mówię to prosto z mostu. – mruknęłam i wstałam z łóżka.
Wybrałam z szafy dobry zestaw i poszłam do łazienki gdzie weszłam do kabiny prysznicowej. Szybko się umyłam a w momencie gdy przypomniałam sobie słowa Justina to po prostu miałam dość...
Już mnie nie pamięta. Już nie pamięta, zresztą jestem dla niego jakąś jedną tysięczną. Tak, byłam na koncercie Justina z koleżanką ale byłam. Zostałam OLLG, dostałam śliczny wianek. Od tamtej pory bardzo go polubiłam, mam nawet jego piosenki w telefonie. Tylko tata o tym wie.
Przeszłam ubrana w świeży zestaw do mojego pokoju z mokrą głową. W apartamencie znajdowało się duże lustro, więc wolałam rozczesać włosy tutaj. Wytuszowałam oczy dość mocno.
Postanowiłam przejść się po okolicy. Chciałam się spotkać z moim byłym? Chłopakiem. Rozstaliśmy się tylko dla tego, że musiałam się wyprowadzić z Francji ze względu na prace mojego taty. David od zawsze bardzo mi się podobał. Piękny, wysoki brunet, ciemne oczy, jak przytulał to zawsze odpływałaś w jego ramionach. O pocałunkach już nie wspomnę. Chodziliśmy ze sobą ponad rok, ale przez pieprzoną prace taty musiałam go zostawić.
Zeszłam na dół po schodach, po drodze napotkałam różnych pracowników tego hotelu i rozmawiając z nimi przedostałam się na zewnątrz.
Szłam w kierunku cioci Dawida, od której miałam odkupić pieska. Po chwili znalazłam się pod jej domem. Grzecznie zapukałam w drzwi i po chwili otwarła mi je dość młoda kobieta. Ściągnęłam buty i od razu przeszłam do salonu gdzie na dywanie było ponad dziesięć piesków rasy chihuahua . Były tak kochane, że nie wiedziałam którego mam wziąć ze sobą.
Poprzytulałam każdego z nich. Byłam nimi zauroczona, każdy skradł mi serce. Niestety mogłam wziąć tylko jednego. Wzięłam jednego o kolorze biszkoptowym dostałam smycz, rodowód, mówiąc ogółem wyprawkę dla mojego dziecka.

Razem z moim maleństwem udaliśmy się do hotelu. Weszliśmy do windy i po chwili znaleźliśmy się na dwunastym piętrze i udaliśmy się do pokoju 738. Gdy tylko weszłam do pokoju byłam zdziwiona tym kogo zastałam u siebie w pokoju.
- Co mi znowu zrobisz, że jestem na tej wycieczce i jestem z twoim chłopakiem w pokoju, hmmm ? – przeciągnęłam widząc Selenę siedzącą na moim łóżku. Szybko złapałam swojego pieska na rączki, by niestała mu się żadna krzywda.
- Nic. Chciałam po prostu Cię przeprosić. Mam wyrzuty sumienia za to co Ci zrobiłam. Naprawdę nie widziałam tego że Justin może kochać kogoś innego i mniej sławnego niż ja. – powiedziała – i nie jestem z Justinem. Rozstaliśmy się dzień przed tym całym zdarzeniem. Nie panowałam nad sobą. JA naprawdę nie jestem taka, Ariana do mnie przyszła i prosiła, żebyśmy Cię załatwiły. – podniosła się z miejsca. – Przepraszam ja w ogóle nie powinnam jej słuchać, powinnam mieć swoje zdanie. Boże jaka ja byłam głupia. - gdy tylko te słowa wypadły z jej ust podeszła do mnie. Dopiero teraz zauważyłam łzy spływające po jej policzkach.
- Postaw się na moim miejscu i powiedz co ja mam zrobić. – mruknęłam puszczając małego na nóżki. – ja mogę wybaczyć, ale nie jestem w stanie zapomnieć tego co zrobiłaś mi psychicznie i fizycznie. – uniosłam koszulkę do góry pokazując mój posiniaczony brzuch oraz gojące się blizny po szwach, które musiałam mieć założone przez pocięty brzuch nożem. – tak poza tym przez Was i Waszą głupotę straciłam kogoś naprawdę ważnego dla mnie i taty. Zabiliście mi pieska… - na same słowa o tym wspomnieniu moje oczy zaczęły mnie piec i pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.
- Kate. Przepraszam. Wiem, że nie zapomnisz, ale po prostu mi wybacz. Ja się zmienię. – prosiła - Wybaczysz mi ? – zapytała

_____________________________________________________

Witajcie po bardzo długiej przerwie.

Na samym początku chciałam Was bardzo przeprosić z racji tego, że nie dodawałam tak długo rozdziałów, ale to ze względu na śmierć bliskiej mi osoby. Równy miesiąc temu zmarła mi mama w wypadku samochodowym.
Po prostu gdy wracaliśmy z nad morza mieliśmy wypadek samochodowy. Najbardziej ucierpiała właśnie Mama. Najgorsze było, to że Mama była w zaawansowanej ciąży. Został tydzień do porodu. Lekarze w ostateczności uratowali mojego małego braciszka i siostrzyczkę, a mama odeszła. Zostawiając mnie i mojego brata(9 lat) oraz noworodki- bliźniaki. Tata od tego czasu ciągle chodzi smutny i nie może znaleźć sobie miejsca. Zresztą nie dziwię mu się, bo stracił najważniejszą osobę w jego życiu w dzień 16 rocznicy ślubu....

Proszę o szczery komentarz.
tumblr_nlcieqp1N41uojeovo1_1280.jpg
Tagi: #12
21.08.2015 o godz. 18:37
Nim się obejrzałam mogłam już opuścić ten cholerny szpital. Tata zawsze bym ze mną tutaj na noc, więc jest pewnie bardziej zmęczony niż ja. Ciekawi mnie tylko, dlaczego tata chodzi taki smutny i rozdrażniony. Założyłam na siebie bluzę i na stopy wcisnęłam buty. Podeszłam do taty, który rozmawiał jeszcze z jakimś lekarzem trzymając w ręce moją książeczkę zdrowia.
- jesteś wolna Kate. – powiedział lekarz uśmiechając się
- ale ja biegam całkiem szybko. – mruknęłam tuląc się do taty. Wszyscy się zaśmialiśmy a ja z tatą spokojnie mogliśmy wrócić do domu.

Po drodze zahaczyliśmy o galerie, gdzie zrobiliśmy wielkie zakupy spożywcze. Nie mam pojęcia jak tyle paczek chipsów, orzeszków, żelków, czekolad i ciastek zmieści się w naszych brzuchach. Oczywiście lody i owoce były standardem u nas w domu.



- Tato! Gdzie jest mój piesek?! – krzyknęłam, ponieważ nigdzie go nie widziałam, ani nie słyszałam.
- Właśnie. – spojrzał na mnie smutno – jak zabrali cię do szpitala to piesek był sam w tym parku i gdzieś uciekł. Scott mi pisał, że go zabili. – mocno mnie przytulił i otarł łezki z policzków. – przykro mi.
- miałam go nie cały miesiąc – załkałam.
- to co jemy na kolację?! – zaśmiał się tata
- naleśniki z nutellą i owocami. – mruknęłam idąc do salonu. Włączyłam muzykę i wróciłam do kuchni myjąc owoce żeby później je pokroić. Poszłam do góry się przebrać, a następnie wróciłam widząc mojego tatę również w dresach. Uwielbiam te momenty gdy razem z tatą mogę usiąść w spokoju i rozmawiając na różne, nawet najskrytsze tematy. Jedząc jak te fleje przed telewizorem śmialiśmy się i oglądaliśmy Kopciuszka.
Od dziecka uwielbiałam tą bajkę.

Dziewczyna, która przez swoją macochę jest zmuszana do służby w domu na jedną noc staje się piękną księżniczką. Idąc na bal spotyka księcia z którym tańczy większość czasu. Jednak gdy wybija północ kopciuszek wybiega z zamku gubiąc swój pantofelek. Książę jeździ po domach i prosi każdą dziewczynę o założenie pantofelka. Jednak dotąd nie pasuje. Podjeżdża do domu gdzie mieszka matka z dwoma córkami i służącą. Niestety na jedną jest za duży, a na kolejną za mały. Chłopak widząc kopciuszka prosi o przymierzenie. Pasuje idealnie. Żyją długo i szczęśliwie.

Nim się obejrzałam odpłynęłam przykryta zielonym ciepłym kocem.

Nadszedł długo oczekiwany dzień wycieczki.
- Kate do cholery! Wstawaj! – mój tata wpadł do pokoju i ściągnął ze mnie kołdrę.
- nie chce. Nie chce tam jechać. – zwinęłam się w kłębek
- kochanie, przyjedziesz z Francji i pojedziemy sobie gdzieś odpocząć, muszę odebrać hotel w Australii, więc pojedziesz ze mną. – mruknął podnosząc mnie z łóżka.
Umyłam się szybko, ubrałam wygodny strój i zeszłam na dół. Zjadłam śniadanie, wzięłam leki. Po chwili wrzuciłam jeszcze do torby podręcznej kilka zakąsek. Ja jem bardzo dużo, lecz mój żołądek jest do tego przyzwyczajony. Dobra przemiana materii. Ciasteczka, chipsy, paluszki, żelki, sok, woda, gumy do żucia-smakowe i miętowe, croissant, jakieś cukierki, lizaki, pianki i inne słodycze. Oczywiście na samym spodzie był koc. Wielka walizka wypakowana po brzegi, pieniądze miałam w torbie podręcznej z jedzeniem i innymi dokumentami dla siebie i pieska, którego mam wziąć od cioci mojego przyjaciela. Spakowałam szczoteczkę inne kosmetyki do makijażu, ładowarkę do telefonu, tableta i laptopa. Zwlekałam z jedzeniem śniadania, którymi były dzisiaj płatki z jogurtem.
Po chwili znalazłam się na lotnisku. Przez całą drogę nie odezwałam się z tatą ani słowem, ponieważ wiedziałam, że będzie ciężko mi się z nim pożegnać. Wyciągnęłam z torebki okulary przeciwsłoneczne, gdy poczułam jak w moich oczach zbierają się łzy. Tata wyjął moją walizkę z bagażnika swojego samochodu i wszedł ze mną do środka. Jak zawsze pamiętał o kindersztubie. Gdy zobaczyłam Miley od razu się przytuliłyśmy, ponieważ nie chodziłam do szkoły od momentu gdy wróciłam ze szpitala. Nasi tatowie jak zawsze pochłonęli w rozmowie.
- To co mała...Trzeba się pożegnać.-stał naprzeciwko mnie z rękoma w kieszeniach.
- No chyba...-miałam na nosie swoje okulary. Staliśmy tak przez sekundę patrząc się na siebie gdy nie wytrzymałam i wtuliłam się w jego klatkę ściskając ręce na plecach. Tata mocno mnie przytulił i pocałował w głowę.
- Pamiętaj, dzwoń jak najczęściej nie ważne o jakiej porze dnia czy nocy.-złapał mnie za policzki i skierował tak żebym patrzyła w jego oczy. Okulary założył mi na głowę, płakałam.-Nie płacz, proszę...To tylko dwa i pół tygodnia...-sam miał łzy w oczach. Wtuliłam się w niego jeszcze raz. Bieber cały czas się na mnie gapił od kiedy weszłam do budynku.
- Kocham cię tatusiu...-wyszeptałam mu do ucha ściskając mocno za szyję.
- Ja ciebie też księżniczko...-podniósł mnie do góry a ja oplotłam go nogami na biodrach.
- Nie puszczę cię teraz.-zaśmiałam się.
- Hahah...głupotka.-pocałował mnie w policzek.-Jesteś taka leciutka...
- Kate…Pani woła na zbiórkę...Musimy iść.-powiedziała smutno Miley.
- Leć mała...Zobaczymy się na skypie??-odstawił mnie na ziemię.
- Oczywiście.-przytuliłam się do niego ostatni raz i pocałowałam go w policzek.-Będę tęsknić.
- Ja też...-powiedział i po chwili zniknął mi z pola widzenia. Razem z Miley znalazłyśmy się przy oddawaniu bagaży.
Spojrzałam jeszcze raz na odchodzącego tatę i założyłam swoje okulary.
- Będzie dobrze...damy radę, prawda?? – zapytała Miley
- Musimy.-uśmiechnęłam się smutno do przyjaciółki.
- No proszę, kto by pomyślał, że Kate, nasza tancerka ma jakieś uczucia.-Bieber stał za nami.
- Weź się odwal...nie jesteśmy w szkole więc mogę ci przyłożyć. I nie nasza.
- jaka niegrzeczna. Chciałbym zobaczyć Cię tańczącą na rurze. – powiedział Bieber patrząc na mnie z chytrym uśmiechem..
- Hahah. Nie tańczę na tym tak dobrze jak twoja była dziewczyna, ale jeśli miałabym to zrobić to na pewno nie dla ciebie. – powiedziałam patrząc na niego ironicznie.
Lot minął nam dość spokojnie. Ja grałam na jej telefonie, a ona słuchała różnych piosenek ze swojego ipod’a.
W hotelu oczywiście wiedziałam wszystko co i jak. Przywitałam się z pracownikami.
- Francesca. – mocno się przytuliłyśmy. – ja chcę pokój z balkonem tak i z widokiem na basen. – zrobiłam maślane oczy.
- Kate, ale ty masz pokój z Justinem za karę. – powiedziała moja wychowawczyni.
- jaką kare! Przepraszam bardzo ! – wrzasnęłam zwracając uwagę innych.
- Było trzeba nie rzucać piłką w koleżankę, łamiąc jej nos. – warknęła. – Wasi rodzice się zgodzili, więc nie macie prawa wyboru.
- Naprawdę? Naprawdę jej go złamała?-uśmiechnęłam się.-Jestem świetna...
-Nie! Tak nie można! To nie poprawne zachowanie! I nie wolno też popychać kolegów na szafki!-mówiła zbulwersowana.
- ja pierdole! ja chce już wracać. – mruknęłam siadając na pobliskiej sofie.
Od razu zadzwoniłam do taty, że zaszło nie porozumienie. Gdy on zaczął tłumaczyć rozłączyłam się i wyłączyłam telefon.
Wzięłam kluczyki od pani i pobiegłam do windy, a następnie jadąc nią sama uciekłam do swojego pokoju, który będę musiała dzielić z Bieberem.
Gorzej być nie może.
_______________________________________________
Witam moje kochane dziewczyny! <3
Dzisiaj troszkę długo, ale jak widzicie, Kate została wypisana, ale mając pokój z Justinem może się coś zmienić.
Przepraszam za wszystkie błędy jakie zawiera jedenasty rozdział opowiadania "Impossiblee".
Kocham Was za te wszystkie komentarze, odwiedzanie mojego profilu i przeczytanie tej opowieści.
Kocham was !
5653.jpg
Tagi: #11
04.07.2015 o godz. 21:51
Oczami Justina:
Rozmawiając z mamą, która tłumaczyła mi wiele rzeczy zacząłem uświadamiać sobie co tak naprawdę zniechęciło Kate do mojej osoby. Usłyszeliśmy jak dzwoni telefon mamy.
- Poczekaj skarbie. – powiedziała i odebrała dzwoniące urządzenie. Po chwili spojrzała na mnie.
- Kate się wybudziła. Jej rodzice kazali Ci podziękować, bo na razie nie chcą zostawiać jej samej. – powiedziała
Po chwili przyszli do mnie znajomi, Chris i Ryan. Poszliśmy do góry i usiedliśmy w salonie na białej skórzanej kanapie. Włączyliśmy telewizor i zaczęliśmy grać w różne gry.
Oczami Isabelli( mama Kate):
Cieszę się, że John uwierzył, że to dziecko jest jego. Owszem Michael i Kate są jego dziećmi, ale kolejny nie. On wie, że jestem w 7 miesiącu, a tak naprawdę to już 9 miesiąc. Na jutro mam termin, aby urodzić. Trochę się boje, że z wyglądu dziecka John się domyśli. Być może nie będzie tak źle.
Oczami Johna ( tata Kate):
Wiedziałem, że zaraz Kate się obudzi, więc szybko zadbałem o to aby mała nie siedziała sama. Po chwili do pomieszczenia weszła pani psycholog, którą polecił mi mój znajomy.
- Jak się obudzi to proszę jej powiedzieć, że wrócę za niedługo. – powiedziałem.
Oczami Kate:
Obudziłam się z wielkim bólem kręgosłupa. Nie dość że ścierpłam to jeszcze zmarzłam. Przetarłam oczy i próbowałam się podnieść. Usiadłam na łóżku i głośno westchnęłam widząc, że taty nie ma w tym pomieszczeniu.
- Tata kazał Ci przekazać, że wróci za niedługo, ponieważ ma jakaś sprawę do załatwienia. – powiedziała jakaś młoda kobieta, która miała około 30 lat. Spojrzałam na nią, lecz po chwili odwróciłam wzrok czując jak moje oczy wypełniają łzy.
- Gdzie jest tata?! On mówił, że mnie nie zostawi, dlaczego nie ma go tutaj! – wrzasnęłam po chwili. Kobieta usiadła obok mnie i mocno mnie przytuliła.
- Skarbie cichutko. Tata przyjedzie, ma jakąś sprawę do załatwienia. Ja jestem panią psycholog, więc spokojnie nie musisz się bać. Nic Ci się nie stanie. Może to nietypowe pytanie, ale opowiesz mi co się tam stało? – zapytała. Spojrzałam na nią i pokiwałam głową. Opowiedziałam wszystko i oczywiście nie obeszło się bez łez, które oblewały moje poliki.
- Dokuczał Ci ktoś w szkole?- zapytała. Zaprzeczyłam kręcąc głową.
- A skarbie kto to był? – szepnęła. Cały czas ta kobieta trzymała mnie w objęciach. Pierwszy raz czułam się tak jakbym miała mamę, która mnie kocha, a nie podrzuca mnie pod drzwi jak kukułka.
- Ariana, Selena, Ryan i Chris. Oni chodzą ze mną do jednej klasy. Na początku Ja i Ariana byłyśmy przyjaciółkami, ale Justin zaczął do mnie ciągle zagadywać i mnie to trochę denerwowało, ale nic nie robiłam. Ona ciągle mi mówiła o nim złe rzeczy. Po prostu zniechęcała mnie do niego. Potem zaczęła trzymać się z Seleną, a mnie wystawiła. Zapewne resztę już znacie. – mruknęłam ocierając policzki.
- skarbie, nawet nie wiesz ile teraz pomogłaś sobie i policji. – mocno mnie przytuliła i pocałowała w czoło. Odwzajemniłam ten uścisk i trwałyśmy tak chwilę. Następnie wypiłam herbatę, wzięłam leki, poszłam się umyć i nasmarowałam się maścią na siniaki i inne blizny. Usiadłam na łóżku i otuliłam się kołdrą.
- Gdzie jest tata? – zapytałam patrząc na kobietę. W tej chwili drzwi się otwarły a obok mnie usiadł tata.
- Czemu mnie zostawiłeś?! – szepnęłam patrząc w podłogę. Od razu zrobiłam się inna taka szorstka, niemiła, przed chwilą nawet byłam w stanie wypowiedzieć wszystko, a teraz się jąkam, po prostu boje się wszystkiego i wszystkich. Ogółem jestem bardzo wrażliwa, a teraz to wydarzenie zrobiło niezłe rany w mojej psychice.
- Słońce miałem sprawę do załatwienia. – powiedział ogarniając włosy z twarzy.
- Zawsze masz. – warknęłam a tata westchnął i mocno mnie przytulił. Zaczął chodzić po sali, szeptał słówka na ucho i kołysał. Po chwili położył mnie na łóżku, a następnie zaczął mierzwić moje włosy.
- zmienisz mi lekarzy? – zapytałam taty
- dlaczego? – spojrzał na mnie
- wydają się być nieprzyjemni. - mruknęłam
- Słoneczko jakby się coś działo to mów wszystko tacie, dobrze? – zapytała mnie pani psycholog.
- yhym. A odwiedzi mnie jeszcze pani ? – zapytałam siadając na łóżku.
- jasne, ale mam nadzieję że prywatnie. – uśmiechnęła się miło i mnie przytuliła.
- odprowadzę panią. – odezwał się mój tata po czym pocałował mnie w czoło. Położyłam się kiedy wyszli. Zamknęłam oczy i czekałam na sen, lecz ktoś mi w tym przeszkodził.
- bądź cicho- szepnął ktoś a ja na moich ustach poczułam coś w stylu taśmy. Próbowałam krzyczeć, ale to mi w tym przeszkodziło. On wziął mnie na ręce i weszliśmy do łazienki. Przyparł mnie do ściany i zaczął obmacywać po całym ciele. Łzy momentalnie zalały moje policzki, a on z uśmiechem ściągnął moją koszulkę. Próbowałam się wyrwać, ale był za silny.
Czemu moje życie jest tak skomplikowane?!
Oczami Johna( tata Kate):
Usłyszałem krzyki więc razem z Alicją wróciliśmy do sali mojej córeczki. Nie było jej na łóżku a z łazienki dobiegały dziwne odgłosy. Nacisnąłem na klamkę drzwi, które okazały się być zamknięte. Odsunąłem się na kilka kroków a następnie wyważyłem drzwi nogą. Widząc jakiegoś gościa na przypierającego Kate do ściany od razu się na niego rzuciłem. Odciągnąłem tego kolesia, a Alicia oderwała delikatnie taśmę z ust Kate i mocno ją przytuliła. Obezwładniłem faceta i razem wyszedłem z nim z pomieszczenia gdzie była moja córka.
Po chwili wróciłem do dziecka. Tego kolesia zostawiłem u boku policji. Mocno przytuliłem dwie dziewczyny i pocałowałem je w czoło.
Nigdy bym nie pomyślał, że ktoś tak może skrzywdzić Kate.

________________________________________________________
Cholernie Was PRZEPRASZAM, że tak długo nie dawałam rozdziału, ale niezbyt miałam czas. Wszystkie poprawki, ogółem tamten tydzień to była rzeźnia. Myślę, że sami wiecie. Przepraszam też za błędy, literówki i za to że ten i przyszły rozdział będzie dość skomplikowany.
Proszę o szczery komentarz i dziękuje za wejścia i komentarze(być może nie jest ich dużo,ale mam nadzieję, ze z czasem będzie ich więcej). <3
Kocham Was skarby ! <3
images.jpg
Tagi: #10
21.06.2015 o godz. 20:36
Dwa dni później:

Oczami Johna(Tata Kate):
Siedząc w szpitalu popijałem kawę, czekając na wyniki badań Kate. Moja córeczka nie wybudziłam się jeszcze, co bardzo mnie niepokoi. Nie mogę dowiedzieć się dokładnie co się tam stało. Ciągle przyjeżdżała policja, ponieważ kazałem cały czas mieć ją „na oku”.

Oczami policji:

Weszliśmy do szkoły mając niezły ubaw widząc przerażone miny tych dzieciaków. W sumie pięciu uzbrojonych policjantów i wyszkolony pies. Idąc do sekretariatu rozbrzmiał się dzwonek chyba na lekcję. Poczekaliśmy na wychowawczyni 3b do której uczęszcza Katherine.
Weszliśmy z nimi do sali lekcyjnej, gdzie nagle zapanował spokój. Sally – nasz pies od razu się rozłożył na wolnej przestrzeni pod tablicą.
- Wszyscy wiedzą co stało się dwa dni temu, a Ci co nie wiedzą to zaraz zostaną oświeceni. Ktoś zaatakował waszą nową koleżankę, uczennice z klasy. Nie wiem jakie są między wami relacje. – Spojrzałem na nich. – Sprawca nie został jeszcze odnaleziony, dlatego że nie wiemy kto nim był, ponieważ Kate nie wybudziła się jeszcze ze śpiączki i są naprawdę małe szanse, że przeżyje do wieczora, ze względu na niedostarczenie leku. – wszyscy patrzyli się na mnie w skupieniu. – mówicie całą prawdę, albo zabierzemy was wszystkich na komisariat i będą odbierać was rodzice.- Najważniejsze, Selena Gomez, Ariana Grande są proszone o wyjście z klasy i kierujecie się do pedagoga.
- Ale ja nic nie zrobiłam! – wrzasnęła Selena – to ona mi kazała! Nigdy się nie przyjaźniłyśmy, tylko teraz ona chciała żeby jej dopiec, bo Ariana się kocha w Justinie i ona nie może znieść tego jak Justin patrzy na Kate. Ledwo co przyszła do szkoły, a już tu pewnie robi za dziwkę skoro tyle chłopców o niej mówi! – zaczęła krzyczeć ciemnowłosa.
- hamuj słowa! – wrzasnąłem.

Oczami Isabelli(mama Kate):

Przyszłam do Johna i bez słowa usiadłam obok niego po czym mocno go przytuliłam. Widziałam jak ważna jest dla niego nasza córka i zresztą Kate jest tak samo ważna dla mnie, tylko boje się, że mnie nie zaakceptuje. Czułam się w jego ramionach taka bezpieczna. Złapałam jego twarz w dłonie i spojrzałam w te czerwone od licznych łez niebieskie oczy.
- wierze, że ona się wybudzi. – szepnęłam a po moim poliku spłynęła łza.
- ja nie wiem co zrobiłem źle, dlaczego ją tak skrzywdzili, co? Komu wadziła? Kurwa no jak pomyślę, że tacy ludzie bezkarnie chodzą po tym świecie co moja córka to mnie chce rozszarpać. – mruknął i jeszcze mnie w siebie wtulił. Wtedy poczułam jak nasz synek wierci się w brzuszku.
- John. Nie wiesz o najważniejszym. – mruknęłam w pewnym momencie. – Kate jest z bliźniaczej ciąży. My mamy już dwójkę dzieci i do tego dochodzi jeszcze malec w brzuszku. Michael on jest jeszcze na tej wycieczce w Londynie. Przepraszam, że Ci nie powiedziałam. – zaczęłam już płakać to wszystko mnie przerastało. Usłyszałam jak John wzdycha i kładzie głowę na moim ramieniu po chwili delikatnie je całując.
- Już nie będę się ciebie pytać czemu mi nie powiedziałaś o ciąży. Tym bardziej o tym, że mam syna.…Kocham Cię, ale masz już mnie nie kłamać. – powiedział. Jestem pewna, że gdyby nie to że jesteśmy w szpitalu gdzie nasza córka walczy o życie to zapewne jego wypowiedź była by zupełnie inna.
- Proszę państwa, Wasza córka się wybudziła. – powiedział z uśmiechem jakiś lekarz otwierając drzwi z sali gdzie znajdowała się Kate. Od razu udaliśmy się do naszej córki. Kate jeszcze nie wie kim jestem dla niej. Boję się jej reakcji…..

Oczami Johna(tata Kata):

Największym bólem dla mnie było to, że ktoś tak okropnie potraktował Kate, że moja kruszynka jeszcze dwie godziny temu musiała walczyć o życie. Gdybym nie wyszedł. No właśnie co by się stało gdybym nie wyszedł? Wydaje mi się, że Kate była już obserwowana, ale na jej telefonie nie znalazł się żaden szczegół, który by przykuł zainteresowanie moje i policji. Weszliśmy do naszego maleństwa gdzie znajdowało się też trzech lekarzy i pielęgniarka, która cały czas miała Kate w opiece. Podszedłem do łóżka i usiadłem na nim. Zacząłem mierzwić włosy maleństwa a ona spojrzała na mnie przerażona.
- nie bój się. Już cię nigdy nie skrzywdzi. – szepnąłem całując jej czoło.
- ja chce do domu. – szepnęła. Spojrzałem na nią i mocno się do niej przytuliłem, ale pamiętałem o tym żeby nie zrobić krzywdy małej. Dziewczynie zaraz zamknęły się oczy i odpłynęła do krainy Morfeusza. Widać, że była bardzo zmęczona jak i przerażona.
Podszedłem do matki moich dzieci, która pisała coś w telefonie i mocno ją przytuliłem.
- co tam robisz? – zapytałem
- Michael piszę, że wylatują, więc będzie tutaj za jakieś 9 godzin. – mruknęła.
- Przewieziemy wasze rzeczy do nas, dobrze? – zapytałem. – chce was mieć przy sobie.

Oczami Justina:

Scooter znów zaczął na mnie wrzeszczeć za to że spóźniłem się na próbę. Cały czas myślę o Kate. Po prostu boje się, nie wiem co z nią jest czy nawet jak się czuje. Chociaż jestem tego w pełni świadomy, że gdybym tam przyszedł Kate nie chciałaby ze mną rozmawiać. Na szczęście Michael wraca dziś do Chicago z wycieczki z Londynu, więc jutro gdzieś razem pójdziemy, bo Chris i Ryan ponoć mają zrobić zadanie na fizykę. Mogę powiedzieć, że pragnę wycieczki do Francji, bo tam sobie odpocznę i porozmawiam z Kate, jeżeli wszystko się uda i pojedzie. W domu mam cały czas zamieszanie. Teraz do mojej siostry przyszły koleżanki i słychać je wszędzie. Zszedłem szybko po schodach i pokierowałem się do kuchni nalewając do szklanki soku pomarańczowego.
- skarbie możemy porozmawiać? – zapytała mnie mama, która siedziała w salonie. Usiadłem obok niej i wyrzuciłem nogi na stoliczek po czym mocno przytuliłem się do boku mojej rodzicielki.
- Stało się coś poważnego, że rozstałeś się z Seleną? – zapytała mierzwiąc moje włosy.
- Kate bardziej nadaje się na jej miejsce. – powiedziałem.


Michael Allen - kolega Justina, chodzi do 3a, ma tyle samo lat co Kate, jest jej bratem bliźniakiem.
bieber-instagram-2011-justin-bieber-27577933-748-720.jpg
Tagi: #9
01.06.2015 o godz. 12:56
Pierwszy był w-f. Razem z Miley przebrałyśmy się szybko w stroje i weszłyśmy na salę gdzie już chłopacy robili rozgrzewkę. Ponieważ mieliśmy oddzielnych nauczycieli podeszłyśmy do naszej pani i zaczęłyśmy się rozciągać. Ja jakby od niechcenia zrobiłam szpagat kładąc brzuch na podłodze. Jacyś chłopacy zagwizdali a ja z dezaprobatą pokręciłam głową. Przez całą godzinę robiłyśmy jakieś ćwiczenia. Gdy lekcja się skończyła na sali zostało paru chłopaków, w tym Bieber i Chris i kilka dziewczyn, niestety Selena i jej przyjaciółeczki też. Gadałam z Miley, która leżała na materacach a ja stałam obok niej z założonymi rękoma na biodrach, po chwili dostałam piłką od kocha w plecy. Nie było to mocne uderzenie, ale jednak zabolało.
-Co do cholery...-odwróciłam się patrząc na Selenę, która się triumfalnie śmiała. Ja tylko wzięłam piłkę i rzuciłam w jej nos.
-Ałła!!-zaczęła krzyczeć.-Zniszczę cię suko...-przechodziła obok mnie podpierając się o przyjaciółki. Z jej nosa leciała krew.
-Chodź....szybko!-krzyknęła moja towarzyszka. Pobiegłam za koleżanką do szatni. Całemu przedstawieniu przyglądał się Bieber. W szatni szybko się przebrałyśmy i wyszłyśmy ze szkoły, pożegnałyśmy się przytuleniem i rozeszłyśmy w dwie różne strony.
Mieliśmy dzisiaj tylko trzy lekcje, więc o godzinie 10:45 byłam już w domu. Gdy weszłam do domu usłyszałam, że tata z kimś rozmawia, bo z salonu dobiegał czyiś śmiech.
- jestem ! – krzyknęłam gdy weszłam na schody i podążałam do swojego pokoju.
- czemu tak wcześnie? – zapytał wychylając głowę z salonu.
- Dlatego, że mieliśmy tylko trzy lekcje. Ja idę się położyć. – odkrzyknęłam, a po chwili znalazłam się u siebie w pokoju. Poszłam do łazienki, dokładnie umyłam ciało żelem czekoladowym i naniosłam na nie balsam. Ubrałam dresy, położyłam się na swoim łóżku i próbowałam usnąć. Ciekawiło mnie kto tam jest w salonie z tatą…
Obudziłam się około godziny 16, więc nie myśląc ani chwili przeczesałam swoje włosy, założyłam bluzę i zeszłam na dół do kuchni, by coś zjeść, ponieważ czułam głód. Po pokonaniu z dwudziestu schodów znalazłam się na parterze w kuchni. Na głowie miałam kaptur, bo włosy były ułożone w artystyczny nieład.
- Jak było? – zaśmiał się tata schodząc po schodach.
- Dobrze. Co ty taki zadowolony?- zapytałam szukając wzrokiem jakiegoś dobrego jedzenia.
- Mam dzisiaj po prostu lepszy humor. – zaśmiał się nalewając sobie soku. Przerzuciłam oczami i poszłam do stołu usiąść sobie po czym zaczęłam jeść.
- Zostajesz dzisiaj sama, bo ja o 21 wychodzę. – powiedział i poszedł do swojego gabinetu.
- A z kim i gdzie? – mruknęłam, a on nie odpowiedział. – No słucham ?! – oparłam się o framugę drzwi.
Wywróciłam oczami i po cichu wróciłam do kuchni. Nałożyłam sobie spaghetti po czym poszłam do jadalni i w ciszy zjadłam posiłek. Wzięłam swojego pieska na spacer, lecz wcześniej rozczesałam moje długie, brązowe włosy i założyłam to. Weszliśmy do parku.
Spacerowałam chwilkę do póki nie podeszło do mnie dwóch mężczyzn. Jeden z nich przeszukał moje kieszenie obmacując mnie przy tym. Zaczęłam krzyczeć.
- To boli! – wrzasnęłam gdy jeden z zaczął mnie szarpać. Po chwili przyparł do ściany jakiegoś starego budynku i z całej siły kopnął mnie w brzuch, przez co upadłam.
- puśćcie mnie! – krzyknęłam próbując się wyrwać. Niestety byli za silni. Po chwili podeszły do nich dwie dziewczyny, które były ubrane w ciemne dresy. Wszyscy zaczęli mnie kopać i bić, a ja upadłam na ziemię. Nawet nie miałam pojęcia gdzie pojawił się mój piesek.
- masz odpierdolić się od Justina! Rozumiesz kurwo?! – wrzasnęła a ja o głosie poznałam że jest to Selena.
- myślałam, że jesteś mądrzejsza! – prychnęła Ariana bawiąc się nożem. Jednak po chwili dziewczyna podała nóż jednemu z chłopaków, którego widziałam już w szkole, a po chwili ostrze zostało wbite w mój brzuch. Od razu złapałam się za obolałe miejsce i zsunęłam się na ziemię. Nie wiedziałam co się dzieje… Na mojej koszulce pojawiła się krew, która zaczęła kapać na beton.
- Zostawcie ją! – usłyszałam i poczułam okropny ból. Po chwili chyba straciłam przytomność…..
Oczami Justina:
Szedłem przez park, gdy podbiegł do mnie jakiś mały pies, z wyglądu przypominał mi pupila Kate, ale jednak nie byłem pewny.
- Zostawcie ją! – wrzasnąłem gdy zobaczyłem jak czwórka osób znęca się nad kimś. Od razu tam pobiegłem a pies zaraz znalazł się obok mnie. Towarzystwo szybko uciekło zadając jeszcze ostatnie ciosy ofierze.
- Rany boskie! Kate! Skarbie otwórz oczy!!- wrzasnąłem upadając na kolana.
Spojrzałem na moje słońce, po czym szybko sprawdziłem puls i zadzwoniłem po karetkę.
- Proszę pani! Ja jestem w parku na osiedlu strzeżonym na obrzeżach Chicago. Kate pobili i zaatakowali. Ona nie oddycha już, straciła chyba przytomność a puls jest słaby, ale wyczuwalny. Ma kilka ran otwartych. Została dźgnięta nożem w brzuch. – mówiłem tak spanikowany, a po moim poliku spłynęła łza.
- Powtórz gdzie jesteś i jak nazywa się ofiara! – usłyszałem po drugiej stronie.
- Katherine Davis, ona ma 15 lat, Jestem w parku na osiedlu strzeżonym na obrzeżach Chicago, nazywam się Justin Bieber – ostatnie słowa wypowiedziałem bardzo cicho.
- Dobrze już wysyłamy karetkę i proszę zadzwonić na policję! – odpowiedziała jakaś kobieta i się rozłączyła. Wezwałem szybko policję, która pojawiła się szybciej niż karetka, a Kate potrzebowała bardziej służby medycznej.
- Proszę się odsunąć i zabrać od niej tego psa! – wrzasnął jeden z policjantów po czym wręczyli mi zwierzę, które było skulone i całe białe futerko miał upaprane w krwi. Dopiero teraz zobaczyłem w jakim stanie jest Kate, cała koszulka ociekała krwią, oba poliki były rozcięte, na ciele dziewczyna miała siniaki i liczne ślady czyiś paznokci. Z jej pięknych, jednak rozciętych warg spływała krew. Po chwili pojawiła się karetka. Zaczęli ją reanimować i zabrali do szpitala.
- Smith spisz jego zeznania. – powiedział policjant – Masz numer do jej taty, albo jej telefon? – zapytał
- Nie – szepnąłem rozglądając się. - Jest tutaj. – powiedziałem patrząc na ziemię, a po chwili tym urządzeniem zajęli się technicy. Gdy moje zeznania zostały spisane na kartce i mogłem już iść do domu.
- Ale do jakiego szpitalu ona pojechała? – zapytałem
- Nie wiem! Kurwa umiesz to odblokować? – zapytał podając mi urządzenie, które było owinięte chusteczką przed zostawieniem odcisków linii papilarnych.
- Nie znam jej hasła. – powiedziałem oddając iPhone’a.
- Zaraz weźmiemy ten telefon na komisariat i go odblokują. – powiedział - Dobrze, że nas o tym powiadomiłeś. Dasz autograf dla moich dwóch córek? Są twoimi wielkimi fankami, widziały Cię już na koncertach, ale nie mają jeszcze autografu. – powiedział podając mi kartkę i długopis.
- Dla sióstr? – zapytałem
- Simmons – powiedział a ja dokończyłem pisać nazwisko.
- proszę je pozdrowić. – powiedziałem uśmiechając się.
Oczami Johna(tata Kate):
Byłem dzisiaj umówiony na spotkanie z mamą Kate – Isabellą.
Wiem, że robię źle ukrywając przed Kate całą prawdę, ale dowie się jej w jak najbliższym czasie. Razem z Isabellą mamy za miesiąc mieć drugiego aniołka. Tak ma się urodzić 16 października. Kate urodziła się 18 grudnia. Kocham Isabellę po mimo tego co zrobiła, ponieważ była młoda zresztą nie było to jej pismo. Dobrze wiem, że ktoś pisał to za nią. Ona podpisuje się inaczej. Byłem już z nią umówiony, więc podjechałem swoim samochodem pod blok gdzie mieszkała moja królowa i zabrałem ją na romantyczną kolację do jednej z najlepszych restauracji tutaj w Chicago. Pamiętam jak przyjeżdżałem tutaj nadzorując budowę domu i pamiętam jak przyjechałem tutaj na samym początku roku i wtedy ją spotkałem i jak zawsze zakończyliśmy nasze spotkanie pójściem do łóżka.
Zjedliśmy pyszną kolację, oczywiście tylko to co może jeść nasz maluszek. Było naprawdę romantycznie, ponieważ ciągle patrzyliśmy sobie w oczy i ciągle uśmiechaliśmy. Po dwóch godzinach znaleźliśmy się w jej mieszkaniu.
- Nikogo nie ma, jesteśmy tylko my i mały.- szepnęła zachłannie mnie całując.
- Tęskniłem. – odparłem patrząc w jej oczy. Przerwało to wszystko mój dzwoniący telefon. Przewróciłem oczami, a następnie odebrałem połączenie.
- Tak?
- Z tej strony doktor Allen. Czy rozmawiam z panem Davis ? – usłyszałem
- Przy telefonie. – odparłem ściskając Izę za pupę, która całowała moją szyje.
- Pana córka Katherine jest w szpitalu. Została napadnięta w parku na obrzeżach miasta. Jej stan jest krytyczny. Nie wiemy czy się jeszcze wybudzi. Proszę przyjechać do szpitala. – powiedział jakiś lekarz. W moich oczach pojawiły się łzy. – proszę wziąć ze sobą książeczkę zdrowa dziecka oraz kilka luźnych ubrań.
- dobrze, będę jak najszybciej. – szepnąłem.
- hej! Co się stało? – zapytała mnie piękna blondynka.
- nasza Kate jest w szpitalu została pobita. – szepnąłem ocierając łezki z prawego policzka.
Gdy tylko weszliśmy na korytarz, od razu dostarczyliśmy książeczkę.
- Isabella ? Co ty tu robisz?! – powiedział lekarz podchodząc bliżej nas.
- John to jest mój tata. – spojrzała na mnie blondynka. - Tato to jest John- ojciec małego, oraz Kate, która.. – jej głos się złamał. Mocno ją do siebie przytuliłem.
- Doktorze! – wrzasnęła jakaś kobieta a na korytarzu zrobiło się zamieszanie, ponieważ nasza mała Kate nie jest w stanie już sama oddychać….


Isabella - Mama Kate, 30 lat, co prawda dziewczyna jeszcze nie zna jeszcze swojej mamy. Pozna ją w kolejnych rozdziałach.
__________________________________
Witam kochani! <3
W tamtym tygodniu nie było rozdziału ze względu na pogrzeb mojej prababci. ;/
Rozdział mi się nawet podoba. :)
Ja wiem kiedy piszę dobrze a kiedy źle, nudno. Zdjęcie mamy Kate, pojawi się w następnym rozdziale, bo nie mogę się jeszcze zdecydować kto bardziej odzwierciedli jej osobę. ;)

Kocham was i dziękuje za poprzednie komentarze, pod poprzednimi rozdziałami. <3
29f002740058bc3d721142b2e29cd1eabffcfbedl.jpg
Tagi: #8
08.05.2015 o godz. 18:24
Podeszłam do Miley, która rozmawiała z panią na jakiś temat.
- a my będziemy mieszkać po rodzinach czy w hotelu? – Zapytałam
- w jednym z hoteli twojego taty. – Powiedziała
- będę miała pokój z Kate. – Powiedziała Miley, po czym brunetka się zaśmiała.
Kolejna lekcja to
Oczami Kate:
Wróciłam do domu po dwóch prywatnych godzinach języka polskiego. Gdy tylko weszłam do domu zjadłam obiad przygotowany przez tatę i poszłam się położyć. Po jakimś czasie zrobiłam lekcje i tak minęły mi kolejne godziny. Spojrzałam na zegarek, gdzie widniała 18 godzina. Pokręciłam głową i wybrałam szybko jakąś piżamę, którą po chwili ubrałam. Spakowałam się na jutro do szkoły. Pani wymyśliła, że będziemy spać w szkole, abyśmy lepiej się poznali. We Francji zawsze była dyskoteka podsumowująca koniec miesiąca, oraz nocka w szkole, ale tylko dla tych grzecznych klas., Czyli nigdy nie dla mojej klasy.
Zjedliśmy z tatą wspólną kolacje. Pośmiałam się z nim chwilę, wygłupialiśmy się jak zawsze, gdy byłam mała. Tata zajmował się mną jak bym była jakąś księżniczką. Usiadłam obok niego, gdy zaczął się serial.
- Szkoda, że mamy nie ma tutaj z nami. – Szepnęłam mocno przytulając się do boku taty. Słysząc to głośno westchnął.
- Myszko, mi też jej brakuje. Postaram się ją namierzyć i umówić na spotkanie. – Powiedział i mocno mnie przytulił, sadzając mnie sobie na kolana. – Wiesz, że jesteś dla mnie najważniejsza? – Zapytał
- Wiem. Kocham Cię tato. – Szepnęłam a pojedyncze łezki spłynęły po moich polikach. Widząc to mocno mnie przytulił i próbował uspokoić.
- Umówię Cię do fryzjera, bo masz już rozdwojone końcówki. – Powiedział gładząc mnie po głowie. Jakiś czas potem usnęłam oglądając telewizję. Poczułam tylko jak tata idzie ze mną do pokoju i kładzie na łóżku. Przykrył mnie kołdrą i zostawił całusa na moim czole. Obudziłam się o 10! Cholera zaspałam!
Szybko wciągnęłam na siebie obcisłe spodnie oraz koszulkę, a bluzę wzięłam do ręki. Złapałam za torbę, w której miałam książki na dzisiejsze lekcje i wyciągnęłam te, na które się spóźniłam. Ominął mnie polski, francuski, historia a teraz jest matematyka.
Zbiegłam na dół po chyba dwudziestu pięciu schodach i usiadłam do stołu.
- spokojnie, dzisiaj nie idziesz do szkoły. – Powiedział tata stawiając przede mną śniadanie. - Zjedz i wypij wapno to zawiozę Cię do fryzjera, a potem pojedziemy do Scotta do studio, bo prosił, żebym z tobą tam przyjechał. – Powiedział pisząc coś w laptopie.
- mam nadzieję, że Bieber ’a tam nie będzie. – Mruknęłam zajadając się pysznym gofrem.
- nie lubisz go? – Zapytał a ja spojrzałam na niego z pogardą i wróciłam do jedzenia śniadania. Delektowałam się tym smakiem jeszcze chwilę, a później wrzuciłam do szklanki przegotowanej wody wapno, które zaczęło mocno musować. Po chwili je wypiłam i poszłam do łazienki umyć zęby. Przed wyjściem z domu przeczesałam włosy szczotką i zakluczyłam drzwi. W samochodzie panowała dziwna cisza, ale nie miałam odwagi jej przerwać.
- zadzwoń, o której mam przyjechać. – Powiedział tata dając mi banknot o nominale 100 zł.
- dobrze. – Uśmiechnęłam się blado całując go w policzek.
- ja jestem u Scotta. – Powiedział i gdy weszłam do salonu odjechał.
Oczami Justina:
Cóż. Kate nie było dzisiaj w szkole, co trochę mnie smuciło, bo nie miałem, komu dokuczać. Do naszej klasy weszła Miley?
- Co ty tu robisz?! – Zapytałem, gdy tylko zobaczyłem pod klasą brązowowłosą dziewczynę.
- Przeprowadziłam się, dlatego że tata dostał lepszą ofertę pracy. – Mruknęła pisząc do kogoś esemesa.
- To chyba fajnie, że będziemy chodzić razem do klasy? – Zapytałem – Będziesz dzisiaj na nocowaniu? – Dodałem
- Nie wiem czy fajnie czy nie, i tak będę. – Powiedziała po chwili znów pisząc coś na telefonie.
- Z kim romansujesz? – Uśmiechnąłem się do niej pogodnie.
- Z Kate, a co? – Podniosła na mnie oczy
- Z tą Kate? – Zapytałem wytrzeszczając oczy.
- Coś nie tak? – Zapytała
- Nie…. – Mruknąłem - odpisuje Ci? – Zapytałem po chwili
- Jak widać. – Powiedziała a pani zaczęła lekcje. Dziewczyna ciągle odpisywała na esemesa, którego wysłała jej Kate.
Zaraz! Skoro Miley przyjaźni się z Kate, a Kate mnie nie lubi, to polepszę swój kontakt z Miley i może niebieskooka mnie polubi. Nie wiem czy to troszkę nie chamskie z mojej strony, ale muszę coś zrobić. Dziwi mnie bardzo czemu Ariana zaprzyjaźniła się tak bardzo z Seleną. Dawniej się nienawidziły. – Kobieta zmienną jest. – zaśmiałem się sam do siebie.
- Panie Bieber przeszkadza mi pan w lekcji! – powiedziała wysoka nauczycielka.
- Przepraszam- mruknąłem, a na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
Oczami Kate:
Jakaś młoda kobieta zaczęła myć moją głowę. Następnie wytarła ręcznikiem moje włosy i rozczesała.
- Ile centymetrów? - zapytała mnie blondynka.
- Tak bym do ramion chciała. – mruknęłam patrząc w lustro.
- Zwariowałaś?! To za dużo. – powiedziała. – siedem centymetrów. – mruknęła.
- To chociaż dziesięć. – jęknęłam – zresztą to są moje włosy. Młoda blondynka zaczęła przycinać moje ciemne włosy. Po chwili zaczęła je suszyć suszarką, a ja w tym czasie napisałam do taty że może już po mnie przyjechać.
- No dobrze. To tyle. – powiedziała, a ja zapłaciłam kobiecie za wykonaną jej pracę i poprosiłam by zrobiła mi zdjęcie od tyłu moich włosów. Podziękowałam i ubrałam na ramiona bluzę, gdy tata wszedł do salonu.
- gotowa? – zapytał a ja pokiwałam głową. – obrócić się – powiedział
- chciałam tak do ramion. – mruknęłam biorąc torebkę.
- Masz za ładne włosy. – powiedziała kobieta, która przed chwilą przycinała moje włosy. Spojrzała na mojego tatę dość przerażona i po chwili zajęła się fryzurą jakiejś małej dziewczynki.

Przyjechaliśmy do Scotta, który szybko wyszedł zza swojego biurka i razem z nim pojechaliśmy do jego przyjaciela. Podeszły do mnie młode kobiety i od razu zajęły się moimi włosami i makijażem. Po 30 minutach byłam gotowa.
Kazali mi usiąść na pufie. Stres mnie zżerał od środka ale po kilku pstryknięciach aparatu zaczęłam się przyzwyczajać. Swobodnie pozowałam i robiłam wszystko co mówili mi na około ludzie. Potem sesja w plenerze, przy pięknych domkach i ogrodzie. A na na sam koniec sesja bardziej rockowa. Ogóle to miałam razem trzy sesje a miała być jedna, ale Ben się uparł a ja nie miałam tutaj prawa głosu. Łącznie spędziłam tam cztery godziny. Co chwile zmieniano mi makijaż albo strój.

Scott odwiózł mnie do domu wykończoną, gdzie tata czekał na mnie z obiadem. Szybko zjadłam trzy kawałki sporej pizzy miałam dość. Następnie dokładnie umyłam głowę oraz całe ciało. Nabalsamowałam je po czym rozczesałam włosy, ciągle spoglądając na zegarek. Na 20 mam być w szkole, a jest 19:34. Znając tatę przyjadę na styk. Spakowałam do swojej torby kocyk i poduszkę, chociaż i tak będę spała na Miley. Wybrałam swoją piżamę i zestaw na jutrzejszy dzień. Książki również wrzuciłam do torby i zostało mi miejsce na laptopa i słodycze.

No cóż, przyszłam do szkoły gdy równo wybiła 20. Ogarnęłyśmy sobie z Miley najlepsze miejsce, gdzie zostawiliśmy rzeczy. Przez pierwszą godzinę cały czas siedziałyśmy przy ścianie i ogarnialiśmy zdjęcia, które wysłali mi i tacie. Śmialiśmy się i oczywiście pani wszystko przerwała każąc iść się przebrać w piżamę. Oczywiście pod nią miałam czarne leginsy i białą bokserkę. O dziwo Justin mi nie dokuczał ani nic. Może po prostu siadł sobie na tyłku. Siedziałam z laptopem na kolanach i pisałyśmy z moim kuzynem. Również oglądaliśmy filmy, a na koniec poszliśmy grać w siatkówkę. Podzieliliśmy się na dwie drużyny i zaczęliśmy grać. Cała gra była przemyślana i fajnie się grało wiedząc, że Miley asekuruje mnie a ja ją. Bieber również był w naszej drużynie i stał za mną. Gdy była zmiana stron szybko zeszłam z boiska i zaczęłam ściągać pajacyka, a wszystkie spojrzenia wylądowały na mnie.
- Kate! Co ty robisz? – zapytała mnie pani
- gorąco mi, więc ściągam piżamę. – mruknęłam
- ale masz coś pod tym?! – powiedziała a ja odsłoniłam część białej bluzki.
- nie ryzykowałabym tak. – zaśmiałam się.
Rano każdy obudził się niewyspany i zmęczony.
- czuje się jakbym całą noc spędziła na weselu. – mruknęła Miley.
- tyłek mnie boli. – zaśmiałam się a dziewczyna przewróciła oczami.
Potem zaczęła się lekcja matematyki na której położyłam głowę na ławce. Cały czas po szkole chodziłam owinięta kocem, bo było mi zimno, a kaloryfery nie grzały.
_____________________________________________
Hej! :)
Dzisiaj troszeczkę długo, ale mam nadzieje, że was nie zawiodłam....
Przepraszam że w tamtym tygodniu nie było nowego rozdziału ale byłam na weselu, więc nie miałam jak go dodać.
Proszę o szczery komentarz i dziękuje za poprzednie! <3
Barbara-Palvin.jpg
Tagi: #7
25.04.2015 o godz. 16:26
Odkąd byłam mała do dziadków traktowałam jak do rodziców. Co prawda to z nimi spędzałam jak najwięcej czasu, ponieważ tata się uczył. Dziadek zawsze czytał mi bajki lub opowiadał jakieś swoje historie a ja wtedy szybko się usypiałam. Z babcią spędzałam czas gdy gotowała, sprzątała, zajmowała się domem. Kocham ich bardzo mocno, dlatego że dzięki nim tata dał sobie radę. Oni mnie za wszelką cenę próbowali wychować na dobrą osobę, sanującą innych. Udało się im. Gdy tata oznajmił ich, że wyprowadzamy się do wioski niedaleko Chicago. Oni kupili piękny dom w Kanadzie. Sprzedali dom we Francji i polecieliśmy z nimi. Szkołę skończyłam w maju, lecz po odbiór świadectwa i innych dokumentów musiałam lecieć z tatą do mojej ojczyzny.
Dziadkowie od razu zaczęli komentować, że jestem za chuda, że tata mnie głodzi….
Poszłam do swojego pokoju. Co prawda wychowywałam się we Francji, ale dziadkowie „przenieśli” cały mój pokój łącznie z każdą zabaweczką tutaj. Na samym środku stało małe łóżeczko dla noworodka. Obok niego na wykładzinie porozrzucane lalki, kolorowe piłeczki z małego basenu, wiele różnych ubranek, pałac dla lalek znajdował się pod ścianą. Zabawkowa kuchnia z plastikowymi warzywami i naczyniami była obok pałacu. Spojrzałam na sufit, a nad łóżeczkiem znajdowała się wielka ciemno-niebieska plama a w niej mnóstwo złotych gwiazdek różnego rozmiaru. Podeszłam do łóżeczka a w nim znajdowała się moja lalka. Uśmiechnęłam się, że dziadkowie wszystko zatrzymują. Podeszłam do dużej szafy i zobaczyłam tam swoje ubranka. Znajdowało się mnóstwo różowych bluzek, ubranko ze chrztu, sukienka z I Komunii. Pierwsze butki leżały na najwyższej półce. Było wiele spinek, gumek do włosów, dlatego że jak się urodziłam miałam ich bardzo dużo. Wzięłam do ręki trzy duże albumy i usiadłam na środku podłogi. Każde zdjęcie było opisane datą i miejscem zrobienia. Zaczęłam je przeglądać...
Oczami Justina:
Przywitałem się z dziadkami mocnym uściskiem i od razu weszliśmy do domu. Rzuciła się na mnie moja młodsza siostra-Jazzy, po którą przyjechaliśmy, dlatego że została u dziadków jeszcze ten tydzień. Poszedłem na górę z małą na rękach, weszliśmy do pokoju i zacząłem bawić się z moją siostrzyczką. Kocham takie maluchy. One potrafią w każdej sytuacji wywołać uśmiech na mojej twarzy.
- Justin, coś się stało? – zapytała swoim dziecinnym jeszcze głosem.
- zamyśliłem się- powiedziałem całując małą w czoło. – idziemy do dziadków? – zapytałem a mała pokiwała głową i wyciągnęła w moja stronę ręce. Zeszliśmy ze schodów i usiedliśmy w salonie z rodzicami i dziadkami. Czterolatka bawiła się z psem a ja siedziałem i rozmawiałem z dziadkiem.
- Włącz telewizję, powinny lecieć wiadomości. – powiedział dziadek Bruce.
***- Jak wiemy młody, Kanadyjski piosenkarz pojechał z rodzicami na weekend do dziadków. Jego siostra Jazmyn również znajduje się u rodziców Pattie. – zaczęła mówić jakaś młoda dziennikarka.- Wiemy również, że rozstał się nie dawno z piosenkarką i aktorką Seleną Gomez. Nie wiemy dlaczego piosenkarz to zrobił, jednak niepotwierdzone źródła donoszą, że Justin jest zakochany w innej osobie! Miejmy nadzieję, że za jakiś czas ją poznamy. – mówiła jakaś blondynka. Słysząc to zbiegłem ze schodów i wyszedłem do ogrodu. Usiadłem na jednej z ławek po czym schowałem twarz w dłonie. Jezu! Ja chcę się przytulić do Kate. Chcę żeby miała we mnie wsparcie a ja w niej. Chcę aby darzyła mnie takim uczuciem jakim darzy Sama czy Oskara.
- skarbie, co się dzieje? – zapytała babcia Diane. Głośno westchnąłem po czym mocno się do niej przytuliłem.
- mam dość. Zakochałem się w dziewczynie, która mnie nie znosi, nie toleruje a jak chcę z nią porozmawiać ciągle mnie nie dopuszcza do słowa i każe mi się wynosić, bo twierdzi, że psuje jej dzień takimi rozmowami. Zerwałem z Seleną, właśnie dla tego. Zresztą jeden chłopak z klasy ostatnio robił imprezę na której też byłem razem z Seleną. Widziałem jak świetnie bawiła się beze mnie, zresztą potem poszła z jakimś kolesiem do łazienki. A ja chcę dziewczyny która kocha mnie takiego jakim jestem, a nie kocha moje pieniądze czy sławę. – wyznałem a w moich oczach zebrały się łzy.
- kochanie, nie przejmuj się. O fałszywą miłość walczyć nie warto, a prawdziwa sama przyjdzie. – powiedziała całując mnie w czoło.
- kocham Cię babciu. – powiedziałem całując ją w policzek.
- cieszę się, a teraz idź się przebierz, bo idziemy do sąsiadów na grilla. – uśmiechnęła się.
- nie mam siły. – mruknąłem przeczesując włosy.
- masz. Zresztą może jak poznasz ich wnuczkę to nie będziesz chciał wracać. – zaśmiała się.
- a gdzie oni mieszkają? – zapytałem
- naprzeciwko. Skarbie chodź, bo się spóźnimy. – powiedziała a ja już wiedziałem do kogo idziemy.
Oczami Kate:
Następnie pomagałam babci przygotowując sałatki i różne przekąski na dzisiejszego grilla. Wiedziałam, że mają przyjść jacyś sąsiedzi dziadków. Praktycznie z babcią przegadałyśmy cały czas poświęcony na przebranie się.
- idź się przebierz, słońce. – zaśmiała się a ja czym prędzej pobiegłam na górę. Szybko wybrałam nowy strój i szybko się w niego przebrałam. Podeszłam do lustra i szybko zmyłam makijaż. Do pokoju weszła babcia a z nią jakaś mała dziewczynka i Justin.
- Kochanie dasz małej jakieś zabawki? – zapytała mnie babcia
- jasne. Niech sobie wybierze. – uśmiechnęłam się i wytuszowałam mocno rzęsy. Babcia wyszła zostawiając nas samych.
- mogę tę lalkę? - zapytała
- tak. – uśmiechnęłam się i włożyłam do torby tusz. – a jak masz na imię? – usiadłam obok niej na dywanie
- Jazzy. A ty ? – popatrzyła na mnie
- Kate. – uśmiechnęłam się podając jej rączkę, którą uścisnęła. Chwilę później bawiłam się z małą w mojej małej kuchni. Dołączył do nas Justin, który był jakoś smutny. W sumie nie dziwię mu się jak go wczoraj potraktowałam, ale ughhh!
- przejdziemy się na spacer? – zapytałam wstając.
- Justin?- mała podniosła wzrok na swojego brata. Ten jedynie pogodnie się niej uśmiechnął.
Oznajmiliśmy rodzicom oraz dziadkom, że idziemy się przejść. Tata posłał mi uśmiech przez co się uspokoiłam. Wzięłam z blatu okulary przeciw słoneczne.
- kochanie weź telefon. – powiedział podchodząc z telefonem. – porozmawiaj z nim. – szepnął podając mi urządzenie.
- to my idziemy. – powiedziałam i wyszliśmy. Justin przepuścił mnie z małą w drzwiach. Awwww. Gentelman. Lubię takie gesty. Szliśmy w ciszy, a mała podskakiwała z dwa metry przed nami.
- Justin. – szepnęłam spuszczając głowę. – przepraszam za to jak Ci wczoraj potraktowałam, ale naprawdę nie byłam przygotowana na to. Przeprowadziłam się tutaj ze względu na pracę taty. Przyszłam do szkoły znając tylko Arianę, więc pierwszego dnia chodziłam z nią krok w krok. Poznałam Sama i Oskara. Selena już zaczęła mi docinać, że mam się trzymać daleko od Ciebie. Następnie ty przyszedłeś do mnie do domu wcześniej wspominając o jakimś grillu i powiedziałeś słowa, które mnie zraniły. Nie jestem teraz w stanie wytłumaczyć o jakie słowa mi chodzi, bo muszę sobie to wszystko poukładać. – powiedziałam odwracając wzrok.
- co dokładnie powiedziała Ci Selena? – zapytał
- Między innymi, że mam się trzymać od Ciebie z daleka, bo pożałuję. – mruknęłam patrząc na małą Jazzy, która do nas podeszła.
- nie słuchaj jej i przepraszam za to co powiedziała i to co ja powiedziałem. Również za to jaki byłem dla Ciebie w szkole. Wybaczysz mi? – zapytał. Głośno wypuściłam powietrze z ust i pokiwałam głową.
- chodźcie na plażę. – zaśmiał się i złapał moją dłoń. Mała ściągnęła buciki i zaczęła biegać po piasku. Również zdjęłam swoje balerinki i stanęłam boso na gorącym piasku. Uwielbiam to uczucie. Patrzyliśmy na rozciągające się morze. Spacerowaliśmy brzegiem morza a fale odbijały się na naszych nogach.
- Kate, patrz jakie muszelki. – powiedziała mała ciągnąc mnie za rękę. Zbierałam z małą muszelki, a po chwili usiadłam na suchym piasku niedaleko brzegu i podziwiałam ten cudowny widok. Kilka dni później:
W sieci pojawiły się zdjęcia Kate, Justina i Jazzy ze spaceru. Mnóstwo plotek, że Kate jest z Justinem, że jest z nim dla sławy i inne takie wiadomości coraz częściej pojawiały się w mediach. W szkole? Wszyscy się pytali czy na pewno są razem, jednak zaprzeczali. Mówili, że to był tylko spacer. Brunetka pokłóciła się z Arianą przez to co znajdowało się w mediach. Sam i Oskar również zostawili Kate. Jednak ona była twarda. Ciągłe docinki Seleny jak i Ariany były coraz większe. Dziewczyna chodziła ciągle zdenerwowana. Rodziców… Taty w domu nie było. Miał służbowy wyjazd.
Nastolatka zebrała się szybko do szkoły wykonując poranne czynności. Kilka minut przed ósmą znalazła się w szkole. Wiedziała, że dzisiejsze przerwy spędzi sama. Do Justina się nie odzywała. To co było w Kanadzie zostaje w Kanadzie. To zdanie powtarzała sobie w myślach. Siedząc w ławce pod oknem na lekcji-godzinie wychowawczej zaczęła bawić się swoimi kolorowymi paznokciami. Na szczęście nie mieli problemu. Statut szkoły akceptował pomalowane paznokcie. Do klasy weszła jakaś dziewczyna. Wysoka brunetka o ładnych włosach.
- To nowa uczennica Miley. Mam nadzieję, że również przyjemnie przyjmiecie ją do klasy i pomożecie zaaklimatyzować się w nowym miejscu. Usiądź w wolnym miejscu. – powiedziała pani, a dziewczyna zajęła miejsce koło Kate. Dziewczyny szybko pochłonęły w rozmowie. Razem szybko się zaprzyjaźniły, Miley dostała kluczyki od szafki oraz plan lekcji. Na przerwie Kate wyszła do łazienki. Jej przyjaciółka została by porozmawiać z wychowawczynią na temat wycieczki. Właśnie wycieczka. Za miesiąc jedziemy do Paryża na dwa tygodnie. Tak. Moje miasto. Będę miała co wspominać.
_______________________________________________________
Następny rozdział będzie zupełnie inny niż te wszystkie. Akcja zawita. Mam nadzieję, że ni zanudziłam was tym rozdziałem. ;) Proszę o szczery komentarz! <3

justin-bieber-teen-vogue-2013-zdjecia.jpg
Tagi: #6
12.04.2015 o godz. 14:09
Wróciłam do domu zmęczona po szkole oraz dodatkowych zajęciach z języków obcych. Tata dba o to bym jak najwięcej umiała. Twierdzi, że znajomość języków jest najważniejsza. Oczywiście inne przedmioty są również bardzo ważne, więc również nie mogę ich zaniedbać. Zrobiłam sobie obiad, gdyż tata był na jakimś wyjeździe. No cóż, pracuje w dwóch zawodach. Ma sieć swoich hoteli oraz pracuje w CBŚ. Nie rozumiem po co skoro z jednej pensji bylibyśmy wstanie żyć, ale on twierdzi, że będzie mu się nudzić.
W domu rozbrzmiał się dźwięk dzwonek do drzwi, więc poszłam otworzyć a w drzwiach ujrzałam Justina.
- czego chcesz? – zapytałam opierając się o futrynę drzwi.
- moi rodzice zapraszają ciebie oraz twoich rodziców do mnie dzisiaj na grilla. – powiedział uśmiechając się.
- mojego taty nie ma w domu. – zaczęłam
- ale możesz przyjść z mamą. – powiedział a ja odwróciłam wzrok czując jak moje oczy wypełniają łzy.
- nie skorzystamy. Przeproś rodziców. – warknęłam i szybko zatrzasnęłam drzwi. Pobiegłam do swojego pokoju rzucając się na łóżko. Po moich polikach spływały łzy, a ja czułam pustkę. Nie wychowywałam się z mamą przez co nawet nie wiem jak mówi się słowo: MAMA. Zawsze jak widzę inne rodziny w parkach lub tego typu miejscach zastanawiam się jak musi wyglądać moja mama. Nawet jej nie znam. Wiem tylko, że ma na imię Isabella. W sumie teraz ma około 30 lat. Miała 15 lat jak mnie urodziła. Ciekawe czy mam przyrodnie rodzeństwo. W sumie chciałabym aby tata ułożył sobie z kimś życie, ale jak zaczynam temat on mówi, że nie potrzebuje nikogo. Prawda jest taka, że gdyby nie ja byłby szczęśliwszy. Miałby pewnie więcej dzieci i żonę. Usłyszałam jak ktoś znów dobija się do drzwi wejściowych, więc wstałam z łózka i weszłam do łazienki przemywając twarz zimną wodą. Zbiegłam po schodach i otworzyłam dębowe drzwi a po chwili jeszcze te szklane.
- tak? – zapytałam widząc jakiegoś chłopaka z klasy.
- zostawiłaś ołówek w klasie N na matematyce, więc Ci go przyniosłem – powiedział podając mi go.
- dziękuje, to wszystko? – uśmiechnęłam się próbując powstrzymać śmiech.
- tak. Miłego dnia. –
- to pa – zaśmiałam się delikatnie i szybko zamknęłam szklane drzwi, a po chwili tę dębowe. Wybuchnęłam śmiechem zsuwając się plecami po drzwiach. Od razu przyleciał do mnie piesek i zaczął mnie lizać po ręce.
- ej zostaw! – zaśmiałam się widząc jak leci do kuchni mając w pyszczku piłkę. Stwierdziłam, że przejdziemy się na spacer. Poszłam się przebrać a piesek wyprzedził mnie na schodach i po chwili czekał już pod drzwiami do mojego pokoju. Usłyszałam jak mój telefon dzwoni, więc wyszłam z garderoby biorąc urządzenie do rąk odebrałam widząc połączenie od taty.
- tak? – zaśmiałam się
- kochanie jesteś już w domu? – zapytał tata
- tak. Byłam na naleśnikach, więc nie jestem głodna, a zaraz zamierzam iść z miśkiem na spacer. – powiedziałam- a co u ciebie, kiedy wracasz ? – uśmiechnęłam się mimo, że tego nie widział.
- powinienem być za max dwie godziny, masz jakieś życzenia odnośnie zakupów spożywczych? – mruknął
- Nutella się skończyła możesz kupić też jakieś owoce i ciasteczka. – zaśmiałam się
- dobrze słońce, a byłaś na zajęciach? - zapytał.
- tak, zapłaciłam. A tato i jeszcze popcorn jakbyś kupił to bym nie pogardziła. – zachichotałam.
- dobrze jakbyś jeszcze miała na coś ochotę to napisz mi esemesa, bo mogę nie zapamiętać. – powiedział.- dobra idź na spacer tylko zamknij dom. - dodał i się rozłączył.
Spacerowałam z Misiem w około różnych ulic. Do Chicago mamy jakieś dwadzieścia minut samochodem, czyli jakieś czterdzieści na nogach. Napotkałam również mamę Justina, która chciała mnie przekonać abym do nich przyszła ale powiedziałam, że ja nie dam rady, ale nie wiem jak tata po czym odeszłam. Wkurza mnie coś takiego jak ludzie nakazują mi co mam robić, gdzie iść, co czytać i w ogóle. Okay, poradzić się kogoś lubię i robię to dosyć często, gdy tylko mam taką potrzebę. Nie lubię robić nic na siłę. Po kilku godzinach wróciłam do domu gdy tylko weszłam do domu zobaczyłam jak na podwórku stoi samochód taty. Wchodząc do domu ściągnęłam buty i widząc tatę w kuchni rzuciłam mu się na szyję.
- kocham Cię tato! – uśmiechnęłam się całując go w policzek.
- dzwonili do mnie rodzice Justina, że zapraszają nas na grilla, ale rozmawiali z tobą i powiedziałaś że nie dasz rady, dlatego powiedziałem że zobaczę i dam im odpowiedź do pół godziny. Więc co się dzieje że nie chcesz tam iść? - zapytał po czym usadził mnie na blacie kuchennym.
- nie chcę, Ariana mi coś mówiła, żebym uważała na Justina, a do tego chciałam poczatować z Konradem i umówiłam się z nim na Facebook’u o dwudziestej. – mruknęłam – przecież możesz iść sam. – powiedziałam po czym opłukałam wodą nektarynkę którą po chwili ugryzłam.
- na pewno nic się nie dzieje w szkole, że nie chcesz tam iść? – dopytywał się
- przecież powiedziałam bym Ci, tato. Chyba mi ufasz – podniosłam na niego swoje ciemne oczy.
- ufam Ci, ale przez kilka dni zawsze się coś może zmienić. – mruknął po czym zaczął kroić owoce po czym wrzucił je do dwóch pucharków.
- smacznego. – powiedział podając mi pucharek a raczej kielich wypełniony owocami, lodami, bitą śmietaną i udekorowany jakimś dobry sosem.
- utłoczysz mnie. – powiedziałam – ale dobre. – zaśmiałam się
- to dobrze. – powiedział – na pewno mam iść sam ?
- Ja nie idę, ale no możesz wyrwać jakąś panienkę. – powiedziałem
- jedyna panienka którą mam i kocham to jesteś ty i jesteś najważniejsza kochanie, pamiętaj o tym dobrze?- zapytał a ja posłałam szeroki uśmiech.
- nie ubrudź kanapy. – zaśmiał się. Gdy tylko cały kielich został opróżniony odłożyłam go na stolik i teraz wyłożyłam się na łóżku kładąc głowę na nogi taty. Od razu położył rękę na mojej głowie i mierzwił mi włosy, co mnie usypiało.
- gdzie dokładnie byłeś? – zapytałam
- na spotkaniu w sprawach budowy nowego hotelu w Turcji. Do tego dochodzi remont hotelu w Londynie. Przykro mi, ale zapowiada się że będzie jeszcze kilka takich wyjazdów, albo jeden dłuższy. – mruknął
- ale wtedy zabierzesz mnie ze sobą? – zapytałam
- raczej tak w zależności od szkoły, bo też nie przerwę twojej edukacji. Ewentualnie przyjadą tutaj dziadkowie. Mam nadzieję, że będzie hotel wybudowany do wakacji to wtedy go odwiedzimy – mówił – aha Scooter dzwonił i mówił, że ma dla Ciebie propozycje. – powiedział.
- masz malinkę na szyi? – zapytałam patrząc się mu prosto w oczy
- nie masz lekcji do odrobienia? – zapytał szybko patrząc się w okno
- Nie zmieniaj tematu. – przymrużyłam oczy - Zrobię jak pójdziesz, a na którą się umówiłeś? – dodałam
- 19:30. Masz zrobić lekcję, bo jutro chyba pojedziemy do dziadków, ale nie obiecuje. – uśmiechnął się
- Cudownie. Ale przez ten tydzień jesteś już w domu? – powiedziałam po czym się podniosłam
- Tak. – zaśmiał się po czym wstał i poszedł się ubierać. Również wstałam i poszłam do kuchni robiąc sobie herbatę. Otworzyłam lodówkę i patrząc się w jej pełne wnętrze zastanawiałam się co zjeść na kolację. Zrezygnowałam i poszłam do pokoju zabierając ze sobą wszystkie książki, z których mam zadanie. Szybko zrobiłam jedno ćwiczenie po czym zamknęłam ćwiczenia i rzuciłam je na biurko. Zeszłam na dół i zrobiłam szybko kolacje. Oczywiście cały talerz kanapek „wiosennych” zabrała do salonu, przeniosłam również herbatę i jabłko. Gdy wszystko już zjadłam usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi a po chwili obok siada koło mnie.
- smacznego. – jego kojący głos szybko dobiegł do moich uszu.
- co ty tu robisz? – zapytałam szybko
- Dlaczego nie przyszłaś? Mówiłaś, że nie dasz rady, a siedzisz sama w takim wielkim domu i się nudzisz. – powiedział
- nie nudzę się, tak poza tym to jest moja sprawa co z kim i kiedy robię. Nie przyszłam, bo umówiłam się z kuzynem, że poczatujemy. Chcę mieć z nim dobry kontakt mimo, że dzieli nas kilka tysięcy kilometrów. Polska nie jest blisko. – mruknęłam odnosząc talerz oraz kubek z herbatą. Wrzuciłam je do zmywarki po czym zaprogramowałam ją i odeszłam.
- a ty tutaj przyszedłeś sam czy mój tata Ci kazał, co? Jeszcze w szkole kazałeś mi się nie rzucać, więc jeśli mam być miła to spadaj stąd. – przymrużyłam oczy i oparłam ręce o swoje biodra.
Chłopak spuścił głowę i milczał.
- no co mowę Ci odjęło? Przy kolegach jesteś takim kozaczkiem? Spieprzaj stąd, bo psujesz mi cały weekend. – mruknęłam i poszłam do salonu wyłączając telewizje. Otworzyłam drzwi i czekałam aż chłopak opuści to pomieszczenie. – wietrzy się. – warknęłam
- ja stąd nie wyjdę dopóki nie porozmawiamy. – powiedział i zamknął drzwi. Głośno wypuściłam powietrze i zaczęłam się śmiać.
- czego ode mnie chcesz i skąd masz mój numer telefonu? – zapytałam
- Kate. – zaczął
- Tak. tak mam na imię. – mruknęłam – skoro już porozmawialiśmy to do widzenia. – syknęłam. Chłopak spojrzał na mnie, cicho westchnął i opuścił to pomieszczenie. Poszłam do góry i znów położyłam się na łóżku. Po raz kolejny doprowadziłam się do stanu, że całe poliki były czarne, a oczy czerwone od płaczu.
No co? Miałam mu powiedzieć, że go kocham i udaję, że go nie lubię dlatego że Ariana mi tak kazała? Poszłam do łazienki, wykonałam wieczorną toaletę. Włączyłam FB i czatowałam z kuzynem. Usłyszałam jak wchodzi tata, więc przyciszyłam trochę piosenki.
- śpisz? - zapytał wchodząc do pokoju
- nie – mruknęłam i spoglądnęłam na niego.
- kładź się spać, żebyś jutro wstała. O ósmej wyjeżdżamy. – powiedział i pocałował moją głowę.
Rano przygotowałam dla nas śniadanie, po czym poszłam obudzić tatę. Skoro o ósmej mamy jechać, a jest 7:30 trzeba go szybko budzić. Delikatnie szturchnęłam tatę w bok a on otworzył oczy i szybciutko podniósł się do pozycji siedzącej.
- co jest mała? – zapytał.
- 7:30, śniadanie na dole, a ty w piżamie. – mruknęłam po czym przeczesałam włosy.
- już schodzę. – powiedział i wstał po czym poszedł do garderoby. Zniknęłam na dole dekorując owocami omleta z czekoladą, a po chwili szybko go zjedliśmy i udaliśmy się do samochodu. Wzięłam swoją lekturę, telefon i usiadłam z przodu. Tata jeszcze rozmawiał z mamą Justina, którzy też gdzieś jechali a ja odpłynęłam w jednej z ulubionych książek. Do zakończenia „OSTATNIEJ PIOSENKI” brakowało mi jakiś trzydziestu stron. Szybko je przeczytałam i na sam koniec łezki popłynęły z moich oczu. Cudowna książka. Odłożyłam ją do schowka i ściągnęłam buty opierając głowę o zimną szybę.
- tato! Czemu Oni jadą za nami? – zapytałam po chwili.
-Bo również jadą do Kanady do dziadków.- mruknął patrząc na drogę.
- nie mogłeś mi o tym powiedzieć?!- zapytałam
- nie wiedziałem jakie maja plany na weekend, zresztą dobrze wiesz, że nie interesują mnie sprawy innych. Ja jadę z córką do moich rodziców. – powiedział a ja jeszcze chwilę z nim dyskutowałam po czym odpuściłam i szybko zasnęłam.
Obudziłam się na ostatnich światłach prowadzących do dziadków. Jeszcze jakieś 15 minut i rzucę się im na szyję. Przetarłam oczy i poprawiłam włosy. Chwilę później trwałam w uścisku z babcią, a następnie mocno przytuliłam dziadka. Rodzice taty są młodzi, bo mają około 45 lat.


*Scooter Braun - ojciec chrzestny Kate, bardzo dobry znajomy jej taty. Menadżer Justina.
____________________________________________
Rozdział taki nijaki. ;/
Będzie akcja za jakieś pięć rozdziałów. ;)
Proszę o szczery komentarz ! <3
barbara-palvin-com-jpg-88975_zpsbabdae04.jpg
Tagi: #5
28.03.2015 o godz. 22:23
Odwróciłam się w jego stronę i spojrzałam na niego z pogardą.
- masz może wolny czas ? – zapytał przybliżając się do mnie o krok. Odrazy wykonałam jeden krok w tył
- Spieprzaj. Selena na ciebie już czeka. - mruknęłam - Aha i nie zawracaj mi więcej tyłka. –dodałam po czym zeszliśmy po schodach na duży korytarz.
Oczami Justina:
- Spieprzaj. Selena na ciebie już czeka. Aha i nie zawracaj mi więcej tyłka. – powiedziała
- niegrzeczna. Lubię takie. – zaśmiałem się cicho.
Jezu ta Kate jest taka piękna. Według mnie to teraz najpiękniejsza dziewczyna w szkole. Muszę się o nią postarać. Przecież ona nie może się spotykać z kimś innym. Nie mam pojęcia co Selena jej nagadała, ale wiem teraz jedno. Kate będzie moją dziewczyną. Jest cudowna w każdym znaczeniu tego słowa. Musze coś zrobić, żeby sprawa trafiła do dyrektora, bo wtedy będziemy odbywać karę razem. Tylko my. Swobodnie będę mógł wtedy z nią porozmawiać.
Podchodząc do Christiana i Ryana usiadłem na ławce i nadal myślałem nad tym co zrobić, żeby Kate została moją dziewczyną. Cóż.. Najpierw muszę jej pokazać jaki jestem naprawdę a nie jak opisują mnie fani, reporterzy lub pseudo fani.
- Bieber co ty taki zamyślony co?! – zaśmiał się Chris
- nieważne. – mruknąłem szukając wzrokiem „bandy” Ariany. A jakbym nagrał z Arianą jakiś duet to może Kate by też przyszła do studia i byśmy się zaprzyjaźnili. A z przyjaźni wynikłoby coś więcej. Rany! Jeszcze dzisiaj mamy iść na kolacje do jakiś sąsiadów. Poproszę mamę, czy mogę zostać w domu. Powiem, że….. mam do napisania kolejną piosenkę, a tak naprawdę popisze z Kate jeżeli będzie dostępna. Kolejną lekcją był język angielki. Na szczęście z podziałem na grupy.
- Justin, czemu zerwałeś z Sel, przecież byliście mega zgraną parą. – powiedział Ryan.
- zakochałem się w kimś innym. – szepnąłem przeczesując włosy ciągnąć za ich końcówki.
Poszliśmy na lekcje. Kate siedziała obok mnie, dlatego że rozmawiałem pani kazała mi się przesiąść. Próbowałem parę razy zagadać do niej, ale ona udawała skupioną na lekcji.
- Masz dzisiaj wolny czas ? – zapytałem się jej.
- Panie Bieber na randkę po lekcji! – upomniała mnie nauczycielka.
- przepraszam ! – jęknąłem, a Kate odpisała na liścika od Sama. Wyrzuciła kartkę zgnieciona w kulkę o ławkę do przodu i kopnęła delikatnie jego krzesło.
Oczami Kate:
Do czwartku nie było mnie w szkole, ponieważ miałam gorączkę. W czwartek obudziłam się przed budzikiem, więc szybko się ubrałam i zeszłam na dół po chyba trzydziestu schodach. Miałam nadzieję, że się tym razem nie spóźnię. Tata był już w delegacji, a ja widząc na zegarku godzinę 7:40 szybko wyszłam z domu zabierając ze sobą torbę w której miałam książki. Po dziesięciu minutach przekroczyłam próg szkoły ignorując spojrzenia innych. Podeszłam do swojej szafki i szybko wrzuciłam tam wszystkie książki. Wzięłam zeszyt i piórnik po czym skierowałam się na lekcję plastyki. Włączyłam swój telefon, po czym zobaczyłam nieodebrane połączenia od taty, jakiegoś niezapisanego numeru. Kilka wiadomości od właściciela tego numeru.
„ Czemu Cię nie było w szkole?”, „ Przepraszam cię za Selene nie mam pojęcia co się jej stało. Mam nadzieję że się lepiej poznamy. ;) ~Justin. „ Jak dzisiaj przyjdziesz do szkoły to porozmawiamy, okay?”
Weszłam do klasy pisząc esemesa do taty, że jestem w szkole bo gorączka mi już minęła. Mam nadzieję, że te wyjazdy się skończą. Usiadłam w wolnym miejscu w ostatniej ławce i szybko schowałam telefon do kieszeni w spodniach. Pani mówiła coś o sztuce baroku, a ja patrząc się w okno, które było z mojej lewej strony. Dzisiaj było deszczowo. Skupiłam się na lekcji, gdy zostałam upomniana przez nauczycielkę. Przeczesałam włosy i zaczęłam przepisywać notatkę z tablicy. Skończyłam równo z dzwonkiem. Wyszłam z klasy jako pierwsza z kilku osób. Do szafki znów wrzuciłam zeszyt i piórnik po czym podeszłam do Sama i Oskara.
- Ari nie ma ? – zapytałam wkładając ręce do kieszeni w spodniach.
- nie. Jak się czujesz? – zapytał się mnie wysoki blondyn.
- lepiej niż wczoraj. Mogę się was coś zapytać? – mruknęłam a wtedy z klasy wyszedł pan Bieber i Christian. Pan gwiazdka przechodząc obok mnie walnął mnie z barka.
- ogarnij się. – warknęłam patrząc na niego
- Lepiej będzie jak nie będziesz się rzucać, nowa. – uśmiechnął się złowrogo.
- będę robić co chcę- mruknęłam krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej.
- żebyś później nie żałowała. – zmrużyłam oczy.
- wal się! – syknęłam i razem z chłopcami przeszliśmy się na górę gdzie usiedliśmy na schodach i zaczęliśmy rozmowę. Chłopcy są w grupie podstawowej, więc lekcje miałam praktycznie sama. Mieliśmy właśnie matematykę, pani wywołała mnie do tablicy abym zrobiła zadnie więc przeszłam obok Bieber ’a on śmiejąc się wyszeptał do Chrisa: "Oby królowa lodu nie pobrudziła się kredą" wkurzył mnie ale puściłam to mimo uszu.
-Mogę Ci dać trudniejsze zadanie?-zapytała mnie blondynka.
-Czemu nie.-wzruszyłam ramionami a pani podyktowała mi przykład na poziomie liceum. Zrobiłam je bez problemu a wszyscy patrzyli się jakbym po chińsku pisała, sama pani była zdziwiona.
-Bardzo dobrze, usiądź.-uśmiechnęła się.
-Kujonka...-usłyszałam od Bieber ’a gdy obok niego przechodziłam.
Chłopak siedział przede mną więc gdy usiadałam nachyliłam się nad ławką i szepnęłam mu do ucha.
-Założę się że ty byś tego nie zrobił.
-Pff...jasne że bym zrobił.-powiedziała ale widziałam jego grymas na twarzy.
-Doprawdy? Zobaczmy...-usiadłam już wygodniej w ławce.-Proszę pani!-kobieta podniosła wzrok.-Mamy ochotnika.-uśmiechnęłam się i pokazałam na Bieber ’a.
-Oo pan Bieber...zapraszam.-powiedziała kobieta a chłopak ze strachem i złością na twarzy stał i poszedł do tablicy.
Pani podyktowała mu przykład na mniej więcej tym samym poziomie co mój, a chłopak próbował go rozwiązać. Ale po wielu próbach nie udało mu się.
-Niech pan lepiej usiądzie.-powiedziała znudzona profesorka. Chłopak wrócił się do ławki a ja się śmiałam pod nosem.
-Jędza...-szepnął gdy siadał. Olałam go i z uśmiechem przesiedziałam całą lekcję.
_________________________________________
Hej!
Dziękuje za tamte wcześniejsze komentarze, które bardzo motywują, za to że jesteście, czytacie i za prawdę jaką piszecie. :) <3
Szczery komentarz proszę! <3
6b3c595a806b79477fcc2e4d294e356c2a4d0fabl.jpg
Tagi: #4
21.03.2015 o godz. 17:32
Cały ten tydzień minął nam bardzo szybko, bo praktycznie cały czas spędzałyśmy razem. Począwszy na zakupach, spacerach skończywszy na nockach spędzonych razem do tego codzienne kąpiele w basenie. Niestety, co dobre szybko się kończy......
******
O 6:30 zadzwonił budzik, więc szybko go wyłączyłam i po chwili wstałam z łóżka idąc w stronę łazienki, gdzie wykonałam szybki prysznic, pomalowałam się i ubrałam w wcześniej przygotowane ubranie. Zeszłam na dół, zrobiłam sobie śniadanie i szybciutko je zjadłam. Na nogi założyłam trampki i opuściłam dom biegnąc do Ariany. Razem weszłyśmy do szkoły, gdzie wszyscy mierzyli mnie wzrokiem z góry na dół, co mnie trochę krępowało, ale szybko przeszłyśmy pod klasę i czekaliśmy na nauczycielkę. Dziewczyna przedstawiła mi kilku swoich przyjaciół i również szybko złapaliśmy temat do rozmowy. Razem z Oskarem, Samem i Arianą przeszliśmy do Sali, którą otworzyła nam ją nasza wychowawczyni. Jako pierwsi weszliśmy do klasy pomijając nauczycielkę. Usiadłam w środkowym rzędzie w ostatniej ławce a Ari obok mnie.
- to miejsce Bieber ‘a. – powiedziała.
- Może się nie skapnie. – zaśmiałam się. Poi chwili do klasy wszedł pan Gwiazdka kręcąc piłkę do koszykówki na palcu, a za nim zachwycony sztab dziewczyn.
- Bieber to nie boisko, ani nie scena. – pouczyła go nauczycielka zabierając piłkę.
- przepraszam – skierował uśmiech do pani po czym obrócił się i stanął przed niską farbowaną blondynką na szpilkach w obcisłej miniówce i wydekoltowanej bluzce. Cmoknął ją w usta a później skierował się roześmiany z kolegą w moją stronę. Gdy mnie zobaczył stanął nieruchomo.
-To moje miejsce...-powiedział krzyżując ręce na klatce piersiowej. Ja nachyliłam się nad ławką i obejrzałam ją przelotnie.
-Nie widzę aby była podpisana...-oparłam się znów o oparcie krzesła. Chłopak trochę szerzej otworzył oczy ze zdziwienia.
-Ale ja tu zawsze siedziałem.
-Ale nic nie trwa wiecznie.-uśmiechnęłam się złowrogo.
-Panie Bieber może raczyłby pan usiąść.-zapytała profesorka a chłopak z grymasem na twarzy usiadł w ławce obok mnie.-Mamy w klasie nową koleżankę...-pani spojrzała na mnie z szerokim uśmiechem.-Chodź tutaj i się przedstaw.
Niepewnie i powoli wstałam idąc do pani. Stanęłam na środku.
-Cześć wszystkim.-uśmiechnęłam się.-Jestem Katherine, pochodzę z Francji, jednak przez ostatnie cztery miesiące mieszkałam w Kanadzie u dziadków.-spojrzałam na nauczycielkę.
-Opowiedz z czego jesteś dobra, co lubisz robić?-oparła się o biurko.
-Przez ostanie 3 lata grałam w koszykówkę i siatkówkę. Gdy byłam jeszcze we Francji uprawiałam gimnastykę artystyczną. Potrafię nieźle rysować...
-No ładnie....Jaki przedmiot lubisz najbardziej?
-W-f, plastykę i zaawansowaną technikę.-uśmiechnęłam się nieśmiało spoglądając na panią.
-Zaawansowaną?!-pani się zdziwiła.
-Tak, ponieważ normalną ukończyłam już we Francji.
-Dobrze, możesz usiąść.
Szybko uciekłam na swoje miejsce.
Resztę dnia siedziałam na leżaku przed domem czytając książkę, a tata dokańczał robić wystrój ogrodu.
- Kate, Jak Ci się słońce tutaj podoba? – zapytał się mnie tata siadając obok mnie.
- co ? – zapytałam wyrywając się z lektury.
- jak Ci się podoba. – powtórzył a ja podniosłam wzrok na piękny, do ostatnich detalów ogród.
- jest cudownie. – zaśmiałam się całując go w policzek.
- na kolacje będzie sałatka. Mam nadzieję, że nie będziesz wybrzydzać. – zaśmiał się po czym wszedł do domu. Przerzuciłam oczami i schowałam leżak, gdyż na polu w jednym momencie zrobiło się ciemno, a na polu odbyła się wojna między jasnymi, a ciemnymi chmurami. Przeszłam na kanapę do salonu i położyłam się słuchając głosów natury. Szybko też usnęłam. Następnego dnia szybko wstałam, wykonałam szybki prysznic, zjadłam śniadanie i udałam się do szkoły. Oczywiście spóźniona weszłam szybko po dzwonku.
- przepraszam za spóźnienie! – weszłam do klasy mówiąc te słowa.
- Lekcje zaczynają się o ósmej ! – wrzasnęła moja teraźniejsza wychowawczyni. Usiadłam w wolnej ławce, niestety daleko od Ariany, ale dwie ławki z mną siedział Sam. Cały czas w szkole dłużył mi się niemiłosiernie. W końcu nadszedł czas najdłuższej (20 minutowej) przerwy w szkole. Wszyscy udaliśmy się stołówkę, po czym razem z Ari zajęłyśmy miejsce przy jednym z wolnych stolików.
- Kate! Co chcesz ? – zapytał się mnie Oskar
- nic, mam jabłko i soczek. Wystarczy mi tyle. – mruknęłam
- serio ? – zapytał a ja pokiwałam głową i wróciłam do rozmowy z Ari.
Gdy zjedliśmy swój lunch i poszliśmy jeszcze pospacerować po korytarzu. W pewnym momencie podeszła do mnie Selena i wyrwała mi telefon z rąk. Po chwili telefon rozpadł się na tysiąc kawałeczków. Z nowego iPhone’a 5 zrobiło się tysiąc kawałków szkła na podłodze.
- i co teraz, Kate się rozpłacze. – zaśmiała się brunetka- a może pójdzie do nauczyciela. – dodała. Spojrzałam na nią i wybuchnęłam śmiechem. Razem z Arianą nie mogłyśmy powstrzymać śmiechu, a chłopcy patrzyli się na nas. Po chwili widząc w jakim jesteśmy stanie oni również zaczęli się śmiać.
- Selenka… - zaśmiałam się patrząc na nią - ostrożnie, bo ci się puder od twarzy odklei. – powiedziałam udając poważną. Wzięłam i schyliłam się po iPhone’a który miał na ekranie pęknięcie.
- Ja cię kurwo dopadnę jeszcze, jak szybko weszłaś do tej szkoły tak szybko stąd wyjdziesz! – warknęła i odeszła.
- ona chyba nie widziała, że to jest plastik z gazetki za pięć złoty. – zaśmiałam się.
- wiesz w końcu to plastik – powiedział sam dotykając plastikowego iPhone’a. – i tamto to też plastik. – dodał a ja znów wybuchnęłam śmiechem.
- masz mega zarażający śmiech. – usłyszałam jego głos.
_______________________________________

Hej! Jak wrażenia po trzecim rozdziale opowiadania "Impossible"? Mam nadzieję, że lepiej niż po wcześniejszych(co prawda było ich dopiero 2), ale to i tak musi minąć trochę czasu zanim dojdziemy do wielu innych akcji.........
Kocham Was za te wcześniejsze komentarze, dziękuję, że jesteście, że mogę na was liczyć! <3
Jeżeli pojawiły się jakieś błędy to przepraszam, ale nie miałam czasu sprawdzić rozdziału.
Kocham i do następnego. ;)
Szczery komentarz proszę ! <3
images 4.jpg
Tagi: #3
14.03.2015 o godz. 21:44
Stojąc przed domem zastanawiałam się kogo tam spotkam. Zadzwoniliśmy dzwonkiem, po chwili otworzyła nam ta kobieta, którą widziałam wczoraj u nas. Weszliśmy do środka i podszedł do nas jej mąż.
- Jestem Robert. – powiedział wyciągając dłoń w moją stronę.
- Katherine. – powiedziałam uśmiechając się - to dla małej. – zaśmiałam się podając prezent w torbie.
- Barbara. – powiedziała kobieta i uścisnęłyśmy swoje ręce. – pomożesz mi skarbie ? – zapytała
- oczywiście. – uśmiechnęłam się i poszłam za kobietą po drewnianych schodach. Weszłyśmy do sypialni. Podeszłyśmy do łóżeczka i kobieta wyciągnęła swoją córeczkę.
- jaka słodka. – powiedziałam patrząc na małą dziewczynkę, która zaczęła słodko ziewać.
- chwycisz? – zapytała podając mi
- boje się, ale dobra. – postanowiłam zaryzykować. Chwyciłam małą na rączkę i pocałowałam w czoło. Kobieta się zaśmiała i wyciągnęła z szafy jakieś małe ubranka. Przebrała ją po czym wróciliśmy na dół.
- pasuje Ci dziecko. – zaśmiał się pan Robert. Spojrzałam na niego z ironią.
- na pewno nie w tym wieku. – zaśmiała się. – ale słodka jest.
- no bo moja. – prychnął
- jasne. – uśmiechnęłam się pokazując szereg swoich białych zębów. Przeszliśmy na wielki taras i razem z mała – Carly usiadłam na huśtawce.
- ona już może siadać? – zapytałam
- tak, ale musisz ją chwycić, żeby nie spadła, bo jeszcze nie łapie równowagi. – uśmiechnęli się do mnie jej rodzice. Cały czas siedziałam z małą i ciągle się bawiła moimi paznokciami.
- jeszcze nigdy nie była taka grzeczna. – usłyszałam
- ja czy Carly? – zapytałam podnosząc na nich wzrok.
- Carly. – powiedział jej tata
- ale ty też tak dawno cicho nie siedziałaś. – dodał mój tata, na co pokręciłam przecząco głową.
Siedziałyśmy z panią Barbarą na huśtawce i rozmawiałyśmy praktycznie o wszystkim. Między innymi pytała się do jakiej szkoły będę chodzić, ile mam lat itp. Pośmiałyśmy się trochę, powspominaliśmy troszkę dawniejsze bajki i dowiedziałam się, że ta pani ma dopiero 27 lat, dowiedziałam się, że jest Polką, ostatnio się tutaj wprowadzili i w ogóle to zaczęłyśmy rozmawiać o różnych bajkach dla dzieci. Mój tata razem z panem Robertem byli również pochłonięci rozmową zapewne o motoryzacji. Mała cały czas trzymała mnie za palca i kilka razy zapłakała.
W między czasie pojawiło się jeszcze jakaś rodzina z synem. Spojrzałam w ich stronę i zobaczyłam gwiazdeczkę – Justina Bieber ’a. No super!
Jego mama wzięła mi małą z kolan i zaczęła z nią chodzić po sporym ogródku. Przeszłam do kuchni do pani Barbary i pomogłam jej zrobić herbaty, dla wszystkich.
- gdzie masz Carly? – zapytał
- wzięli mi ją. – zrobiłam smutną minkę. Zrobiliśmy wszystkim herbatę i powoli zaczęliśmy ją nosić.
Po chwili usiadłyśmy sobie na „dawnych” miejscach i próbowałyśmy ogarnąć o czym rozmawia reszta.
- nie jest Ci zimno ? – zapytał się mnie mój tata przez co wszystkie oczy były skierowane na mnie.
- nie, a jeśli będzie to Ci powiem. – przeczesałam swoje długie włosy.
Wszyscy praktycznie jedli różnego rodzaju mięso a ja z panią Basią jadłyśmy sałatkę.
- Kate na pewno nie chcesz ? – zapytał się mnie p. Robert.
- na pewno. – powiedziałam i po chwili skończyłam jeść swoją kolacje. Następnie karmiłam Carly jakąś przecieraną zupkę. W pewnym momencie dziewczynka zaczęła odwracać głowę.
- jak tego nie zjesz to Kate pójdzie do domu. – powiedziała do niej
- proszę jej nie szantażować. – mruknęłam i zaczęłam z łyżeczki robić różne „samoloty”. Zjadła dwie łyżki i był to już koniec całej kolacji. Wytarłam jej buziaka chusteczką i dałam buziaka w policzek na co mała puściła szeroki uśmiech. Przez cały czas nie zwracałam uwagi na pana Gwiazdę, gdyż chciałam uniknąć każdego kontaktu. Czułam na sobie jego wzrok, co bardzo mnie irytowało.
- do której chodzisz klasy, bo jeszcze Cię w naszej szkole nie widziałem ? – zapytał się mnie
- nie wiem, ale z językiem francuskim. Nie widywałeś mnie dlatego, że się dopiero tutaj przeprowadziliśmy. - mruknęłam patrząc na swojego tatę.
- yhym, widzę że będziemy chodzić do tej samej klasy. – powiedział
- liczę na to, że nie jesteśmy z jednego roku. – mruknęłam patrząc na Carly siedzącą na moich kolanach.
- ile masz rocznikowo lat? – zapytał
- tyle ile powinnam. – warknęłam i poszłam do kuchni słysząc jak pani Barbara mnie woła. Dziwnie się czułam, znam tą kobietę kilka godzin, a ufam jej bezgranicznie. Jest taka troskliwa. Tak w ogóle dowiedziałam się, że ona jest polką. Dobrze, będę spokojnie mogła chodzić do niej na korepetycje. Chciałabym nauczyć się tego języka. Rozumiem go, ale jest on ciężki jeśli chodzi o gramatykę i stylistykę. Mocno się do niej przytuliłam a ona pocałowała mnie w czoło. Minęło kilka godzin. Nadal siedzieliśmy na tarasie. Owinęłam nogi kocykiem i oparłam się głową o ramie p. Basi, po czym przysłuchiwaliśmy się rozmowa innych.
- dobra, jak się pani nazywa na facebook’u bo potem zapomnę jak mam szukać. – zaśmiałam się wyciągając telefon i zaczęłam szukać.
- Barbara Jones i to – zaśmiała się klikając
- jaka piękna profilówka. – zaśmiałam się widząc zdjęcie profilowe. Od razu kliknęłam „ dodaj użytkownika” i opuściłam jej profil. Może to bezczelne, ale weszłam jeszcze na dwie strony i oczywiście włączyłam instagram’a moich ulubionych polskich raperów. Przeglądałam posty w skupieniu, a gdy skończyłam zrobiłam zdjęcie na snapchata i wysłałam do innych. Posiedzieliśmy, pośmialiśmy się jeszcze trochę i dopiero wróciliśmy do domu.
- Dziękujemy za odwiedziny, prezent dla małej. – wymieniał pan Robert
- ja tam dziękuje za zaprosiny i sałatkę. – powiedziałam z uśmiechem. Uściskaliśmy się wszyscy i opuściliśmy ich posesję. Wróciliśmy do domu na zegarku widniała godzina 4:34, wiec szybciutko pobiegłam się umyć, ubrałam w piżamkę i położyłam spać, wcześniej ustawiając budzik. Rano gdy tylko wstałam wykonałam swoja rutynę, ubrałam się po czym razem z tatą pojechaliśmy do galerii. Chodziliśmy po wielu różnych sklepach razem z Arianą i jej rodzicami. Ariana jest moją najlepszą przyjaciółką. Kiedyś bardzo chciałam ją zobaczyć, jestem jej idolką. Jestem jedynym dzieckiem mojego taty przez co bardzo mnie rozpieszcza, ale wszystko z umiarem. Specjalnie wziął wtedy urlop i sam ze mną pojechał na jej koncert. Następnie odbywał się konkurs, na dwu tygodniowe spotkanie z Arianą i wygrałam go. Spędzaliśmy ze sobą wiele czasu. Ona pomagała mi, ja pomagałam jej. Nasi rodzice bardzo się zaprzyjaźnili, więc teraz często bywamy u siebie na grillach i innych spotkaniach okolicznościowych.
Usiedliśmy w jednej z restauracji, wybierając swój obiad. Gdy zjedliśmy go razem z Ari poszłyśmy do zoologicznego sklepu widząc na wystawie wiele malutkich piesków.
- jaki kochany. – jęknęłam głaszcząc go.
- tato, kupisz mi takiego pieska? – zapytałam robiąc maślane oczka.
- którego ? – zapytał
- tego białego. – powiedziałam, a on głośno westchnął.
- przepraszam. – tata zwrócił się do jednej z pań pracujących w tym sklepie. – co jedzą takie pieski, ile kosztują i czy mają jakieś wymagania. – mruknął podchodząc do nich.
- przeważnie jedzą specjalną karmę dla ich rasy, pierwsza kąpiel powinna być delikatna. Najlepiej myć ich delikatnie i w cieplejszej wodzie. Kosztują 290 złoty, ale można kupić je w zestawie ze szczotką, karmą, obrożą, smyczą oraz miseczką 365 złoty. – powiedziała.
- to w tym zestawie proszę. – powiedział.
- ja też chcę takiego ale w łatki. – Ariana zwróciła się do swoich rodziców.
- to jest dziewczynka. – powiedziała jej sprzedawczyni.
- no dobra. – powiedział jej tata i również zakupili maltańczyka. Wszyscy pojechaliśmy do naszego domu. Gdy tylko weszliśmy do mieszkania ściągnęłam buty i puściłam małego na nóżki. Zaczął biegać po salonie, kuchni, jadalni i po całej wolnej przestrzeni. Zaczął bawić się z małą na łóżku.
- co pijecie ? – zapytał się nas mój tata.
- soczek. – spojrzałam na dziewczynę. Nalałam nam do szklanek soku i usiadłyśmy czekając aż reszta będzie miała swój napój. Wypiliśmy sok i poszłyśmy bawić się z naszymi pieskami.
- idźcie na pole, bo wy tak wrzeszczycie, że nawet my się nie słyszymy. – powiedział tata Ari
- dobra. – zaśmiałam się i przeszliśmy na dwór. Postanowiłyśmy przejść się na spacer, więc wróciłyśmy do domu, zapieliśmy obrożę i smycz po czym oznajmiając naszych rodziców wyszliśmy na podwórko. Idąc tak rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Z Arianą będę chodzić do klasy, dlatego że dziewczyna również uczy się języka francuskiego. Przeszliśmy się obok szkoły, placu zabaw i chodziliśmy jeszcze po wielu uliczkach, alejkach.
______________________________________
Jeszcze kilka rozdziałów będzie takich smętnych, ale potem przyjdzie cała akcja opowiadania i myślę, że będzie lepiej!:)
Proszę o szczery komentarz ! <3
tumblr_mnud42GQJ61st4un0o1_500.png
Tagi: #2
01.03.2015 o godz. 17:46
Sześcio godzinny lot minął mi bardzo szybko. Może dlatego, że praktycznie cały przespałam. Wzięłam swoją torebkę, która służyła mi za bagaż podręczny i razem z tatą opuściłam pokład samolotu. Godzina przesiedziana tym razem w samochodzie z słuchawkami na uszach. Tak wyglądał mój pierwszy dzień w nowym miejscu. Po chwili znaleźliśmy się przed dużym, pięknym domem, który przy ogrodzeniu miał posadzone średniej wielkości tuje. Razem z tatą wysiadłam z samochodu i podeszłam do dębowych drzwi.
- czyń honory, słońce. – powiedział tata podając mi dużą kolekcje kluczy. – ten - wskazał średniej wielkości kluczyk. Otworzyłam drzwi, przez które weszłam do kolejnych tym razem szklanych drzwi z klamką. Nacisnęłam na klamkę i następnie zobaczyłam przede mną cudownie urządzone wnętrze.
Przed moimi oczami ukazał się korytarz za którym była jadalnia, prowadząca do kuchni. Z kuchni przejście było do salonu a z salonu wyjście na taras, gdzie można było podziwiać śliczny ogród oraz kilka porozstawianych leżaków przy basenie. Na szczęście przy ogrodzeniu były posadzone różne „choinki” przez co spokojnie można było się kąpać. Wróciłam na korytarz i zobaczyłam podświetlane schody. Weszłam po nich i ujrzałam kolejny salon. Przeszłam się na sam koniec korytarza i ujrzałam duże drzwi, za którymi kryła się [url=data:image/jpeg;base64,/9j/4AAQSkZJRgABAQAAAQABAAD/2wCEAAkGBxQTEhUUExQVFhUXFxcWFxYVGBgUHBYVFBcYFxQUFRcYHCggGBwlHBQVITEhJSkrLi4uFx8zODMsNygtLisBCgoKDg0OFw8QFCwcHBwsLCwsLCwsLCwsLCwsLCwsLCwsLCwsLCwsLCwsLDcsNywsNywrLDcsKywsLCsrLCssLP/AABEIANYA7AMBIgACEQEDEQH/xAAbAAABBQEBAAAAAAAAAAAAAAAEAAIDBQYHAf/EAEoQAAEDAQQEBwwHBwMFAQAAAAEAAhEDBBIhMQVBUXEGEyJSYZGhIzJTcoGSscHR0uHwBxQVM0KishYkQ2Jjc4I0VJNEs8Li8aP/xAAXAQEBAQEAAAAAAAAAAAAAAAAAAQID/8QAHREBAQEBAQADAQEAAAAAAAAAAAERAiESMVFBgf/aAAwDAQACEQMRAD8At+CVouVz0sc3rLVurNZCHXhdGEHM69w2LnXB93dm/OsLpFntbb0BwJ2T07Fzt9bZfhtUFmbffiDHejaYyWdp1w8AtMg61bfTJV7lTA1gH8wXM9FaUfZ33Xg3DBIOoOxDm9BWtR0Wx5q/sVctg/JGxZjRtoDwHNIIOIK0VnZgqLsW+kfxDtTXWpnOCyta0XahByPYUUx6It6tRp1oJzmnIg6/Jl6iog9Oa5U1G+moH0TsRspFEVbqJ2bO2Y9B6lG6gditHKpsVlL6bXGrVkgXoLe+GDvw7ZUHhoHYmGidm3sEnsCndo8+Grec33U02A+Fq+c33UEHEnYvPqx2IgWD+rV84e6nCwf1avnD3UAj6BAkiAM0hZnY4ZGDvR7dGz/Fq9bfdUjNFf1avW33UXFd9UfzSvfqT+aVbDRR8LV85vuoHTDOIpOea1XY0Xm8pxyHe/MIYFdZiMwmmkco+dim0ZUc+jTc8y4tBcTrJ14J7wqgK0DklAKytI5JVaosNK8TiEworwqGnl1+lSkqFhw6/SgtND17lQO2e0K90nwsqObyQ0gODC1zQ6Q78U6jq8qyrHxJQdktMvMOIcDOXUQVnBZfSFb+NpMz5MDaAScQ0nGN6EraPZWs9Jr8HXWhjwMiWjA9G0IXhW/uAJxktnfOKsqVFzWUSMWltMyNRLG4O2b0nis/o21VbFVuVByZmNRHOYfnYV13Qj21aQew3mkSCPnNYLTlJtSz1C4YtY5zTraQJBnYY8q1H0UkCwAnVUqDrqED0rSBtNCKpHQEyw19RzHaEbwjod2dGoBUs47CFcZXzHKZV1ktMj0o1j0BLQlCjpnpKfeQItQOjxAe3m1H/mdfHY4I0lBUcKlQbbjusFv/AIIJhLnFrGPeQATcbMB0gT5p6k76rW8BW8z4q04KffVv7dLsdU9qqNOU2utVcuAPLaBOOApU8B5ZWdu4v8O+q1vAVvM+K9Fmq+AreZ8VXGizmN6kxzaYGLWjqCvp4umUqngK3mfFTtLx/BreYVm2upamsO6Cnji9bGdQU9XY0jq7gMaVXzCub8KNMG01OS13FtwZhEzm/ech0BXmkRTNKrDG4MfjA5pXP76zdajomhR+70vEap3hR6AZNlo/22+hEVGrbmBtQ5JVWVbWscgqqKLDCUwlPco3FFMeVFTOCdUKiY7BARqVbZxFR2MbVYsQRsgc9wJIGBga/KoI+EtSbN/k30o/R+kzSY2DIuslpyPJbJ6Mxj0qu4UtizRsc30qSgyWN/tsO43WiewKYLXSrmVKFV1NwaG0nzTdgQS0zd9mWC0X0U1JsYYcbz3uziIc7o3LG2+z3aVTKRTfvxb0b1pfosrgWdpc8NgvGImSahgZ9KexWx09o/lh89/IjZd6deayukLIRlnjHsWtOkG12NLcQL2MEbJwI6FW6Rs0wd66T2Od+2Wo2jGRuIVhTtg2qtt1K66R5elS2cYBRVo21DoUwtQ2oCmFMxiAwWkbQgbVbmMqtLntaHMcJJAxaWkDHxipgxZD6R6fIo+M70BS1ZNb/grpmgK1QurUgDTbiajRk47T0oC22tr61VzXNc01HQWkEGOTgRn3q4txfzgulcEWfuNLxnjrqOCxL61Z4tX1htQNquuiTlsKsSxRli3rGKymGtyPWn8fqClrNxKiA5QVMFvs5NCtH4aTyfNK55dwXTa1pDLHaMWy5jhBOMFpGU71zeOSuXTrxHUeDzIslD+030J1didweb+50P7bPQn1gujlVVb+8csFpXS9cVzSohpwkAjHKTiSFvtIjkO3Lm2kad62OExLM4nVhgpViU223+Cb2e+vHWq3+Db+X30PUszGjA3TrBk4xIx6cEdT0Y1wzOrtaD60xdBUtLWgVmU6oa28RIjUZxBBOxW5rELOvHd6Pk/XUV6SgtqKmDVBQOKJCsFLwu/058ZvpT31AKFM7GCd0BR8Lj3A+M30p/1Bz6dItx5ADhMYFoyT+lGaQphtmeZ76m7ozaU3gxVu2Rmf3jsvHXumaw4lzcR3N8A64actqbwawsbT/Uf+sqDofBx3cSCZLXOHkwiVaV6U/PQqrg5SdD3PAaXOEAGcBAB3+xXoG1bjFY/S9nggoSkxXOmqfq9aFsVkDs3BomJO0gnVuKzbiyajpU0S1isaVgYP4jO32KYWNvhGdvsU+UX41WBqxH0qDuVCDHdHfoK6SbCPCM/N7Fh/pDoNJsrHGWurhhLf5gBIneVL1GuY5YKZ2ldT4IO/cbO3XLj1VXSue6YpsZWqsYTda97ROcNcRj1Le8Ev9JZv8/8AuuWefV6aNzDsTHMMKZoXtVvJO5dGVVXGJQ8coIqsMSp9LWNjHi4SRPq1KAW28G6NcNqOvCoYphwOTXSO9yPfFUuneCn1Z/FioHAgmSLsBm3E449i1GkLQadmc9ubOUJ2tEiepY7T2nqtWr3RrQbs3dl9rScQccVjprmug8Hv9JQ/tM9CVpePUhNCucbPRb3oDAC4GS4tGMbAmMoBv/I70xC6OdRaSHIduXMtKvItbiMw2R1Lp+kx3N271rlumT+9P8T1KLDKlvJdJGoAxGrKJ6YR9GveJbe1XsNTgGgDLpVOwA5o2y1LjnOu4OBGJjOFpAjj3eiegfrqK9Ko6jgbRRjKB+uorwrLS1s2fkRQWIsnCSrexaw4asPWrWjwpb+Om4eLyvTCCx0/YjVpFrYBkHHoKoaYtFDFt4Do5Q8oOCvrPp2g/wDGB40t9OCsaQa4cktO4g+hUZerp8upva9glzXNvNMYuBiWnfqK0fAhodZmaxef+tyVbRFN+bRv+KutD2JlFoYwQBjtxOJ7VBrtCt5H+QHrVmWYTvQOhRyBvcfQArIt5APztXSOdZzS7cR87UG6nLYHOB7D7UdpUS9MoANguMCYynUSNY2Ln1jpygbQeCAKZI2gj1lFizO5voRtOtT5580e8pOMp84+b/7LPi+qx1F3N9Cwf0rBzaFmIwPGux2ckkR2LprqlPnHzR7yxnD/AEP9bFnpte1nLe684ZhrIgAHE47dRVHILrjJJknEkgEk6yV1HgbTmyWadV8//q5Z1nBQMr0KT6zSK1/lNHe8W0uOBOIMROGK1PBUAWWgBlNQDVlWKnN9XqeL6h3o3BTVW8k7kyiMBuCVepkNsjsPsW2Wfr1CSUgSXCTq+damq03TlqhQsab2IjAdagm0u/8Ad3g97BndGPYsNpmqalcuvNcCOSWtDQWgkAEdERjsW105/pqniu/SVz1nXqw1dCz01y6poZ92y2eSByNa8bUDsRzz1zj2paDZNCi+MS0nbGoATuThr/uO/UVtzR6UHc3bvWuV6aeG2pxcxzm3YIEiZG0LqulvunbvWsq9qLGRZpCiBH1Z/nH0wkdJ0f8Ab1PPd7FqjTCaaQT0/wAY5lUPtFIspuY0QIMnW4kzH8y0BajXsCjp5IrM2Tg7WJMXMtv/AKqd2grQP4c+K4e1ajR3f+T1hWjQhtc9q2CqO+pVPNvepClt0ziw/wCTSuoMClDAcwmGub2fTddne1nHodD/ANSurBw1rN7+mx/SJYfWFrXaLov76lTO9rfYmfsrZXfwgPFLm+gqer5+NZwK0l9Ys3GBpbL3NAJBmIGEdJPUtPWIumNWHVgs/wAFtG07JZS5pN0FxY1ziYcdk7dnSVeUzepE68/Kuk+nK/bNW581DuC8dSLmgDbPYR61X16j/rDvBlrbpw76XX+nmq0oVA2CcRMQNxPqXLqukPZZXbVL9Xdsnywpm2xnNd1/BO+uM5p6/gqTYGNld0Ln/wBMTS2zWYTB452R/kK6T9cZzT1/BYT6UtG1LVTszaLC48a5xAIwYGwTJga+1NHJjScACbwByxOPaurcC/8ARWbpD/8AvFZapwPtFRkcWYGDbzmtggEScZjCMVreClldSstnp1Bde2+1wzgisZxCk+16aKkcBuUNodi3ef0uXpkZFQ2hpMHZJ6wR61plX19JCTySo6dqDjkQoH0tZOMYpWcQ44op+nT+71PFd+krBMM/MLc6cP7vU8V36SsHT8qx01y2tLhVSo02U5PIEQ1jnmIBmTDde1Vdo4XvaSG0r3KvNL3Rg4BwBa0HETtRlh4KUajWPq1nguGLWmmAIAyN0nKEVZ+DFldi5r3m+WCXvAutwbIBGMAYrfrPjLaS4W2qo0guYwHU1nreZVP9s1/C9jF0228G7Iym4toUwYzIvHMazKz7tF0PBU/NHsQ2fjI/bNfwv5WJp0zW8L2MWtdoyj4JnmhNdo2j4Kn5o9iGsfV0xXg917GK40FanPohznSZdjhqJ2Kxr6OpeDYP8R7EyyUGtaA1oAxwAjWgsNFd8dx9IVq0SqfRR5fk9YVwglYFPTCgaiKaAimi6SFYiqSAjS2nKFKzsp1KzGvLi66TBi8OVA1YFWlk0zTrWGtUs9QPuGLzdThdMY7wpbBSp8SHOote6SA4taTE5SQSmaStj30n02sYxpEdPZuV3xnFTaGYtPQJ3wCfWiadO8AOmewj1qssxMAEEYAQf5RE9isW17gDsDjEHLIrHTUg1tl3exSCx7j1qKnpQn8LJ3D51p/2meaPNTZ+GUvqR2hYj6VNI1rJRsz6L7r+Me2QAcCySIMg5DqW3OkXc1vUsN9KdlfaKNnABwquc4tGDW3SJOwYq/wjn9PhhbQGjjzySSOS04mZvEjlDE4H1COhcFrS59ks9So6XHjHOcdZNYyVidJcGqbQ1tKoTUuh0VBd4wGOUzYMRgetafgs8ts1nYdV8EZ/x+gqc/Zcafk3r06tuCeXjaF5TaNia6Ni0yFtDBOQQ7gJU9oOJQxzCNBtOfcVPFP6SsPSjXMfPQt9paxudQfca5xunBoLtR1BYh1gqs76lVb4zHD0hZ6Xl1DQbDxFEgSLpIOsh2ImQIwK8p0HNEFoEvc8wecSYT+DhmyWcf02+j4ouqCtsAdLfdP3etZNy1elj3J+71hZNxw2KLHhdsTC5el0JrjsRUFY4IejkFPaChqOQQE6KIvnxT6QrqmdSotFu5Z3H0hXFOqgLpqdiGpgnVG9FU6e04+ncgmpIykh2UmtEuMDPHM7gpaFScQiNTo6m51BoaJJc7oAxGfWqa1Wqo20us/FjktvuqXsA0gGcpwkCFo+C9XuUdJU1rsVMuc4nlOiRtjITswyTBkqdmNQg0yHgjNsxntIGtH09DvcIMCOn4FXVwjA4dCkoujUnxNZO32V1BzQ6o54MkNF0AASBjEnM9SgsNF1Sq1pqVDJyJEYAxOC0WldHca8OkjADKdZPrXmjdFCm9r8SROqMxHrWvjE+VMboN4JN+Rsy9SxPD/SRs5pUzBYXFrxOIydmMokLp1vtfFU3VHCLowG06h1rhfD97qgZJlxfUeZ2GB6QepY6yRZ6Ct1vlraYryW3qnGGYIuktYHTjOsnZ5Fc8Gq16nTIykwcddWSDOwrBU6LnvAqiGHAlsSIygb47V0LgPo2oaAhvc2vhrp77lkkkZjFZn2uY1lN4hR1XjJSO0e4a0NXs5bmTjsa49cStohrOxUE4hE06BdlOG0OHpCL0XZQ2pL2hwAOBEicMSOtEe1RUp0xdvNccRyomcoA9aprVb6wBBL3Yc+OwLU6Y0xRpw0sMxPJgAdqz9XTNHU2oNzgpasT6Cr9xoAT923qj4q1qHpnJZuz6QpNLAy+AIbDiDhlnmtCHyBu9Ks9KC0ue5P3etZNzlqtKnuT93rWUcVSPDvTSlEphUVBX6FBRyCmr5KGgeSEHujziY2H0hQurE1H4xl07Rt6E6xOxPin0hDZVHTzR6Sgke8icT5P/q1Fhpd7icKbT046lk6xWx0e+HDxGj0oJ6lEkQMCSDJ6CDjtyVhRPyMFGXgwp6FIndtOSICtbjfz1BRhx2nrRVjs1+857wG3iAJxGA1QZUgp0JIv1DGGDR60AYJ2letac5PWrKhQoOIbfqAnKQPYiDYrOMDXAIzBLRCCpBO0p2O09atBZbN/uB5zU76rZv9wPOb7EVWUmF3J2wO0LG8IqwqVCR3oN1vitwB8sT5V0uzU7MwzxzThEFzYxUhs+jyO8svms9iz1NXm44xxavdD8I61mpXKZbdvF/KbexMT2BdH+qaO8HZfMp+xT2fRlifNyjZ3RndYwxPkWZxY1e5f45+/hlacfu9ve6teveo38MrT/T2jk57dfzK6SdCWX/b0f8Ajb7Ew6Dsv+3o/wDG32LWX9TZ+Oau4ZWn+n0cnszzUNfhNVqgtq1W0RILKgaQG1GkXL5BlrZwJAOeIIldNOhLL/tqH/G3ryUNbg/ZHAg2aiQcxxbfYmVLY5Zp/hJWY8Mr0gHtaZN6LzW4ipgwgh04ObySZyVcOFDebhyQeWL0uibrQ3ECc5W303wZriq3iHDiAwgUyRyXTIDZGWJ1qorcHrXq/wDBMRmxwivEANidd4HIxEXcTrgFdU0fUJYJIyB8nQsGeD9tLxOLIMiWZ9S2+jqZDADIIAneFrlKWlj3N+Or1rLvWm0qe5P3etZZ6tI8cenBNcvXOTLyioK5lQ0O9CkrmQoqHehAyzOxO5C1D3X/AB9Y9qIsjsfIULX+9HikehBJUzG9a6kMf8W+tZFpxG8LWWNpJ8gQSV7WWAEbd6ls2kbS/vBMdAA6yntttJuBewkZyRmERS0rSH42DyoFTo2wibjSOni/ap6VmtOumz8nqKNs2naN2ONZ5XJztO0I+9Ydzp7Ar4z6EtVSsGEQB4jWtnfdElUQKu6mmGExTknVh8lU9apLnEkTOOSivAvQvA4bQvQ8ZSOtFep1POFHeHQrngrTBqPdhyWxt74/+qCuFP5hSWS21KV4MddmJwGMTGYW0JHQq7SWjBVIN66R0AqCkOna/hPyt9i8Om6/P/K32I37APhPy/FMdoA+E/L8U0BO03X5/wCVvsTTpuv4T8rfYjTwePhPy/FNOgD4T8vxTQC/TNfn/lb7Ew6Zrc89TfYjToA8/wDL8Ux2gv5x1bfKgDOl63P7G+xeHSdWRedIkam6zuRP2GfCflTXaDJ/idiIlt1QGk7cO0rNkrQ6QYW03g7Ovcs64rQbMJjz5U4phUVBXKgou5IUlcKGjkEDLIcTuTalaHJWbPyexDaQE4hAVTtJGXoRrNL1R+I9QVJZ65I6RgUdRriIIQJ1RpJJOJxOO1OaxvT1n2qCuZwAGakoyEBNOi3p6z7UdZ7INhjeT60NZgdivrDZzhlPoQHaGswvZQNepXwslM/hZ1Kts1Et1xKtGVMM+xB66xsGFxvUE8WNgHetx6ExlSSpOO/m7EHhsbIkMb1Kn0qbhHFm7Od3kzERl5VcPq4ZghV1tsJqQQ8N3ifWgqha6nPdPjH2onSFKvRfcqPMkXsHlwgzrG4qWjoOTyqwG5vxTqugm/grEnpA9qyuK022pz3+cV59dqc9/nH2ot+g3j+K3zfio/sR/hG+b8UELLRUJAD3SSAJcczgJ60/SDa1F5ZUebwAyeSMRhiDiirNoEuMOqxuaPan19AMGDa2I1Fo9RQxTm2v57vOKabXU57vOKNq6DeMqjY3fFM+x3R94B5Piqgag+q97WNc684holxGJ2nUE23cdSqOY95vNzh5cMROBnpR9HQQJAdVidjQPSU+1cHWtwbVM9IB9BU1cUVS0POBe4jYSSoHFWtbQbh/EHm/FC1dEv1OB8kLUQA5yjLlM6xP2qCpZ3az2IIKpwUVA4BTVbMdqhZRIEfBBFZ8/IorUE6h6lHaXYFBBYQJd5FYMaEJYaZgnpRraZQIMCkAXjaR2KVlF2wdfwQE2VaHQ5z3a1R0bK8ZgdOJw6wFaWa1MAAbJOs4QNyC/Y87QpJOSr6NpCJpP1lBJWcRhqIM/IUPGyRgdcf/AFuAG9Q1KoJLtZwEbNUapTQ8A5awYyOOEu2oCxUwmfLl+bLsSNTbr2692coUVo6I5MnkwdQAyOpI1fJOAxEkidYw1ICzUkeTX27UnVJ8o1/PsQTTB6SJjXHS4Zp7XTHq9uaArjJIOotz+R61Ex+Df5SQfhh0jIIV1TIgEweg554nHXmvL3KeJHKE6tkGRGOQzCAtxPUZ/wATuG9e3uzEeXyoU1e9OBMQcj2JtJ0RjlhmZPQGnBAVe2fI1gZDsXgd859ZQ1/5OP5civHVcOgCZMASNUTIQETnr6B6yfgmiphhiM9g6yoC7XnkQJgT0fFMLpJEzBx6AROWv4oCxVwwK8dOchDteGt6OodMdCcyt5QUDKlKdiFqUvkoouHSmVHgoAKlmPRCGNm6QrIOhROa3YiLEfRfUacbVRBjItcPWmu+i1+ZtVHHLA9HT0jrC31bSFCqTeZUMCNYEYyByoOZyXlKvQblTqDLInG6ZbPKxiFU1hG/Re4f9VS6iPWnj6MH6rTSjc72rbMqWdpltN7d2HTztoB8i9c+zkAcU/DKdhAaR32UACOhDWFf9HRa6660tmQIFOqcTGEjD8TesJDgBgT9aZAgmG1Dg4SOwHdBnJbx1spl9/un4cIb+EgiTMnLXlLtqgr16cH70Ak4BjTi91Q4f8zx1FDWRp8CAP8AqaZzPevOTGvOHiuafKj7FwIe4S2vTIkjvHDFphwIORBBHkV2W0cYFYTMiGHB3GSIJ2VLu5jdiOs2kmMkNa+7JIAa0XZMkCHZIapG8DHj+KzqKmPBOpBHGMkiMirz7ZZzX9TfeS+2Wc1/U33kXWdHAt/hWQNUOO7Wnfsc+I41nUcug5q/+2mc1/U33kvtpnNf1N95E1n3cDXyO6sgai0mdhx2JHgdUAMVmXjkbpgbDGtaA6ZZzX9TfeS+2Wc1/U33kNZ+nwMe0ACq0Dc44nPOcF43ga+fvKeERDXCNuS0P20zmv6m+8l9tM5r+pvvIaz/AOx1Q51WE6pacOhOdwPfM8a2dx/+6lfHTTOa/qb7yX20zmv6m+8hrO/sXUj71uJnI9W5IcC6nhWRjgA6DPlWi+2ma2v6m+8l9tM5r+pvvIazo4Fv8JT1/hcSNxJlMdwJqaqzL0RJDsd4laX7aZqa/qb7yX20zmv6m+8hrOO4Ev8ACsnCeSTlrXn7EVPDMOMiQ7DYMDiFpPtpmtr+pvvKGpwmoNddcSHHJpLQcpwBdsBQ1QDgRUIg1aZwgi6Y6l63gS8CBVZ5GkK6PCyzAXr4u443mRhE43thHWE8cJqHJgmXSG4sxum6QOVjBw3oapRwMqD+KzzSvHcC6nhWeaVdN4T2cxypkSMWYiHGRysoY8/4nYpKfCKk4wLxJbfAF0ksOAdF7LpQ1n/2JqHOqzzSov2FqeGZ5rlof2ooSW3sRgRLJBkNiL20gbyER9tM5r+pvvIaqbTo5lSA4EBoN0tdiHOdMxGq6IzHQh6mgKZEcZWiCDygZvZzIxyHUkkgltGhqbySXVMTODsJmdmpes0OwNLb1QzEkuxwIIjDDLtKSSCFmgmAyalUjAwXDV0xl0fI9o6HbTIcH1HlskCo4GSekCQM8PjKSQWVKmAADmn3RsSSQK6NiV0bEkkCujYldGxJJAro2JXRsSSQK6NiV0bEkkCujYldGxJJAro2JXRsSSQK6NiV0bEkkCujYqu16Lc+qX323bhY1pp3rl4EPc2XXS4zm5pwEazKSQCt0C8ADjWloffLHU3uaS1rQwY1b0Ai9dvRMYACFNatAtcK911x9UscHgYsdTgyMcZcCdXfFJJAM7gnTIu3nXOMc8ACC1ppvaymDOTXVHOxw1RCJZoZwqcdxoNXKSzkFvF3btwOmLwD++zSSQeVdANIcQ43zUc9pN4tZeqtqlop3o/AATgVbUWGBful2stBaPICSR1rxJB//9k=]łazienka[/url], kolejnym pomieszczeniem okazała się być garderoba, a po przeciwnej stronie wielka sypialnia i jeszcze trzy pokoje gościnne.
Otworzyłam ostatnie drzwi modląc się, żeby mój pokój wyglądał tak jak reszta pomieszczeń. Z zamkniętymi oczami nacisnęłam klamkę i pchnęłam drzwi. Otworzyłam oczy i ujrzałam puste pomieszczenie?
- a gdzie jest mój pokój ? – krzyknęłam
- wyjdź jeszcze wyżej. – usłyszałam tatę. No dobra, weszłam na kolejne schody, których miałam już dość. Wyszłam po nich i ujrzałam na podłodze dużą wykładzinę i skórzaną kanapę, a przed nią znajdowało się duże akwarium w ścianie. Podeszłam do ciemnych drzwi, otworzyłam je i myślałam, ze oczy wyjdą mi widząc śliczną sypialnie. Weszłam do środka i od razu usiadłam na łóżku podskakując kilka razy. Całkiem wygodne. Otworzyłam drzwi znajdujące się obok wielkiego lustra i zobaczyłam śliczną, a zarazem małą łazienkę. Wróciłam i obejrzałam jeszcze jedno pomieszczenie, którym okazała się być garderoba. Zbiegłam po schodach do taty i mocno go przytuliłam.
- więcej pięter nie mogłeś sobie wymyślić ? – zapytałam chichocząc- dziękuje. – pocałowałam go w policzek i wróciłam do mocnego uścisku.
- cieszę się, ze ci się tutaj podoba. – pocałował mnie w czubek głowy i odszedł do salonu.- mam coś dla Ciebie, więc uciekaj na górę się przebrać i widzę Cię za 10 minut na dole. – powiedział podając mi średnie pudełko.
- co to ? –zapytałam
- otwórz to się dowiesz. – zaśmiał się i poszedł do kuchni. Ściągnęłam pokrywkę z pudełka a moim oczom ukazał się zielony, śliczny, neonowy strój kąpielowy.
- jest cudowny! – zaśmiałam się i mocno rzuciłam mu się na szyję. Tata był ode mnie wyższy więc delikatnie mnie podniósł, żeby się nie schylać.
- rozpakuj się, ja w tym czasie zrobię nam kolacje, w tym czasie nalejemy wody do basenu i ogarniemy jakiś film. – uśmiechnął się i zaczął szperać między wieloma szafkami kuchennymi.
Rozpakowanie się zajęło mi dobre cztery godziny, bo jak zeszłam na dół było już ciemno. Razem z tatą zjadłam kolacje, którymi były naleśniki z czekoladą i owocami.
- dziękuje. – uśmiechnęłam się sięgając po szklankę soku z czarnej porzeczki i aronii. Ktoś w tym czasie zaczął pukać do drzwi. Tata poszedł otworzyć a ja wzięłam i powkładałam brudne naczynia do zmywarki i ją zaprogramowałam. Poszłam do góry, widząc jak tata jest pochłonięty rozmową z jakimś państwem. Wydawał się być całkiem przyjazny. Weszłam do swojego pokoju, gdzie z szafy wyciągnęłam letnią piżamkę po czym przeszłam do łazienki i wzięłam relaksującą kąpiel. Wychodząc z wanny owinęłam się białym, miękkim ręcznikiem i ściągnęłam z włosów drugi ręcznik. Rozczesałam swoje długie włosy, nasmarowałam ciało jakimś czekoladowym balsamem i położyłam się na łóżku. Wzięłam do ręki swojego iPhone’a i usiadłam na parapecie. Zrobiłam zdjęcie widoku z okna, który był niesamowity, dlatego ze w oddali znajdowały się oświetlone bloki, przed domem miałam oświetlony basen i zobaczyłam tam tatę siedzącego z tym mężczyzną i jakąś kobietą z czego przypuszczam to jego żona oraz jakaś mała pociecha na rękach u swojej mamy. Fajnie jest tak patrzeć jak inne rodziny żyją razem. Mnie niestety moja mama chciała oddać do domu dziecka, ale tata i dziadkowie na to nie pozwolili przez co jestem im cholernie wdzięczna. Pojedyncza łza spłynęła po moim bladym policzku. Wzięłam z półki swojego tableta i weszłam na swoją pocztę gdzie odpisałam swojej stylistce, która również mieszka w Chicago. Umówiłyśmy się jutro na zakupy, ponieważ Marika postanowiła, że muszę wyglądać jakoś na rozpoczęcie roku szkolnego, które jest za tydzień.

~*~
Rano wykonałam swoją poranną rutynę, po czym ubrana zeszłam na śniadanie. Schodząc po schodach czułam już nieziemskie zapachy, które informowały, że tata robi śniadanie.
- dzień dobry. – zaśmiałam się i dałam mu buziaka w policzek.
- miałem Cię właśni budzić na śniadanie. Jakie masz plany na dzisiaj?- zapytał idą z talerzem do jadalni na którym znajdowały się gofry.
- umówiłam się z Mariką, na zakupy do centrum handlowego na 13, a ty? – uśmiechnęłam się smarując gofra nutellą.
- przed południem mam zamiar rozpakować się do końca, zresztą i tak muszę zaglądnąć do firmy, a na 16:30 dostaliśmy zaproszenie do sąsiadów na grilla. Mam nadzieje, ze pójdziesz ze mną. – powiedział biorąc pierwszego kęsa.
- okay, a do tych co byli wczoraj? – zapytałam
- yhym. – pokiwał głową. – kupisz jakiś prezent dla ich córeczki. – powiedział, na co ja pokiwałam głową.

Dowiedziałam się, że mała ma dziesięć miesięcy, przez co razem z Mariką wybrałyśmy ubranka, do tego kupiliśmy misia oraz kilka słodyczy, dla takich dzieci jak ona. Również kupiłam sobie troszkę ubrań i po męczących zakupach wróciłam do domu. Razem z tatą zapakowaliśmy [url=data:image/jpeg;base64,/9j/4AAQSkZJRgABAQAAAQABAAD/2wCEAAkGBxQQEhUUEhQUFhUVFxcXFxcVGBcYFBYUFxQXFhUYGBQYHCggGBwlHBUWITEhJSkrLi4uFx8zODMsNygtLisBCgoKDg0OGhAQGywkHSY3LCw0LCwsLCwsLCwsLywsLCwsLCw0LCwvLCwsLCwsLCwsLC8sLCwsLCwsLCwsLCwsLP/AABEIAOEA4QMBIgACEQEDEQH/xAAcAAEAAQUBAQAAAAAAAAAAAAAABQECBAYHAwj/xABLEAABAwEFAwgECggFAwUAAAABAAIRAwQFEiExQVFhBgcTInGBkaEyUrHRFBVCU3KSosHS8CNUYoKT4eLxCGNzs8IkNIMlM0NEo//EABoBAQADAQEBAAAAAAAAAAAAAAABAgMEBQb/xAAsEQACAgEEAQIFAwUAAAAAAAAAAQIRAwQSITFBExQiUVKhsQVhkTJxgdHw/9oADAMBAAIRAxEAPwDuK1Pljzg2S7Dgquc+sRIo0gHPg6FxJDWDtInZKzeXXKD4usVa0AAuaA2mDoaryGsnhJk8AV8q2q0PqvdUqOL3vJc9zjLnOOZJKA75c3PTYqzwytTrWcEwHvwupj6RYZaOMQNpC3S8746N7MMOaW4iRBlpnDhOmwlfJUrtHNvXNS76UuLsBqMkmcAFVxayNQA1zSBucrQVs6NLCM51Lo6jZb8pvMGW7p0PeNFKArTrysdNgaabiSdxBy35ZDv3rys14vpBwa45tdAMZOBHW9viNytsvo3lpIzW7H/DN0e8DVa9a+UWKRSED1jr2gaDvUOajiCC5zp9IYjhdlnLZ63fKy61lY2iHB/WOHq5AEnVobEiM/BSoJdl4aaGN/HzfRK1OUFKzWT4RaqgY1uRcdXGSAGtGZcY0C5/aufWgHEU7JWc31nPYwnjhGL2rVeeNzwLK0l2H9MQ2eri/RZxpOZ8SubKklTOLPHbkaPp7kZzj2S83dGzFSrRPRVYBcBqWOBIdG7XbC3FfGlktT6L21KTiyoxwcxw1a4Zgr6y5H34LwsdC0gR0jOsNjajSWVGidge1wngqmRMoiIAiIgCIiAIiIAiIgCIiAIiIAiIgCIiA5zz80HOuzE2YZXpOf8AROJgP1ntXzuvsW87BTtNJ9Gs3FTqNLHtO1rhBzGY7RovnvlXzR2yyFzrOBaaIkgtIFZrRn12GASN7ZnWBogOeLeubnlXSsNOvTruLWktq04aXEvjBUbltIFM5x6JzWj0x5q9SnXJeE3CW5HRq/O3Va4mzWdgMENdXcXRMZ9GyIMT8o6rS745R2u2Px1rRULgZGE9G0GIkNZABjKdVGYlTEjdkzySk7Zsdg5b2+kR+m6QerWa1wPa4AP+0tnuznVA/wC5szwPWoVAfsVG/wDJc1xJiU7mWWfIlSZtnOFyqpXgKAoB8U8bnF7cLsTsIDYBI0bOROoWoBXFUa2SBlmQMyAMztJyA4lQ3ZnObm9zKQvpnmZsTqN02fGCC81KgB9SpUc5h72w795abyR5lCHNqXhUaQCD0FKSHbYfVMZbw0Z+suzsaAAAAAMgBkABoAFBUuRFSUBVERAEREAREQBERAEREAREQBERAEREAWqc6duNC6rW4GC6n0YP+q5tL2PK2taTzy0sV0Wnh0Tvq16ZI7ckB81wrHFXOK8ygBVE7vYqTwQFyok8CqTwQF4VCFSeCqCgPqfmxvI2m67JUdJcKfRuJMkuouNEknbOCe9bPK5nzU3n0N0UABLnOruE+iB8IqCT3g5KVtN51XnC55wu2CAJ7tmvgFZRbOnFpZ5FfSNivG/adKQ3ruGxugPF33DNRDuWIp1KbawAa+es2erEZxJkZqJA1WFeNnbWJpuMHAHNPquxOE/cRuKttR6OPRYkqfP7nTaVUOAc0gg5ggyCO1Xrj12XzXsbizEWwcxq08YORnetpsvLOoRm2m7xB9qhwZz5P0zLF/ByjeEWpDlgfmh9c/hQ8sD80365/Co2sw9jn+n7o2yUJWkWjlhV2NYO4k+Z+5a/et+1q0h1RxG4ZN8Am1m2P9MyyfxUjcOUXLCnZ+pSirUJiB6I7SNTwHkvW7uUocAarYB+U0aHQgtz0O5c+uay46uI54M/3vkjxz7lMWV2b25RixD6Lv6g/wAQrbUdstBhjHb5+Z0az2llQSxwcOH3jYvWVz9ji3NpIO8GD4hSNj5Q1m9V2F0DV2uuUxE7fBVcTgyaCS5g7NwRRt23u2rkeq/cdD9E7exSSqcUoOLphERCoREQBaBz4j/0qp/q0P8Adat/Wk88VjqVrrrNpMfUdjonCxpc6BWYSQ1okwM0B80lUhSZ5P2v9VtX8Ct+BW/ENq/VbV/Aq/hQEcAkKQ+I7UP/AKtq/gVfwqnxLaf1W1fwan4UBHwhCkPiW0/qtq/g1Pwp8S2n9VtX8Gp+FARxCBSLrltH6tah20an4VaLmtHzFf8Ag1fwoTTZ03mtqf8AQmc4r1IG4YKRy3CST3lbU4yZ4TPHZ5rVubqyvpWOKjHsJrVHAPaWuwltMA4TnEtPgtqYtl0e9pVWKJc2oInZrPBeNKljl+YJiODR6OXfn2rynEcGxp63ccm+wnu3rLaVJ0PjoxLZZBVEO6rwMncPvb7PbC1mPoHrtMbCPRPY77tVszmg6qzCRoZ7f5e5CYzaIqzkuAIiCJyn7xnuylW1K8CSCBvIIUp0Q+bZ5duxqGztOtOnvzzz72qOSVkdkE+0g+7avehdz6mowN3u17m6+MBTdNhGmFvYPdCrA7e3TwUh5X4POjRDWhrBDd+0naZ2nj4cPK1sww9ozbqB8pm0feOxZJdKoUKJ0yw1ZbIMgwZ4KjHQZzzz/ke4DxWKOoXUz6LgSw7BPpN+8dp3LMcELNJHqKm5bNcN7l/6Ooet8l3rcDx9q1IK5tQiCMiMwdxGihqzmz6dZI0dIRYd02zpqTX7dHcHDX396zFieDKLi6YREQgIiIAiIgCIiAIiIDWuWN4YWikDm4gnsmGjvd7Frcqd5R3UX1ukBnqthvEYx35OPeoRzcJhwIO4rSLVHtaNwWNKPfktDZVYhW1LVGQjvVgtGITs92qudqTYAzJ4n2q8FWNVyEnpKqrAVVCtFSVSVRUQkulURAgKhXK1JQgVdChVHZqwVYzQmi8tVFVtrB2KpIKEO12THJG24ajqRPpafSDZ8259y3BaRdN1uNanUPVhzZnUhskZbNXD95buspVZ4mt2vJcf+YREVTkCIiAIiIAiIgCIiA5pzicvhdluo0nUukpvpY6mExUbLy1hZPVPovlp1yzG2ZuW+bJedLFQe2oB6TTlVp/SYes3t0OwlcQ54bf0172jPKngpD9ymC77TnLUrJbalCo2rRe+nUbmHsJa4d42cFBeLa5R9KXjyfkE0zP7J17jtWvWGiaZqUzPpY4OrQ4QR9ZhP7xULyL53sZbRvHCCSA20MGFs/5zBkM/ltAG9upW0V2np67yZx1OruDKdNlMCdsua90/trSEm+Gevo9VOdwlyAqqiLQ7kVV4ViISXSqKiqgoKqIhAVVRVCAKPvQEsLQYLyBP7JPXjjhDvEKQKxLwkNDhrTcypvlrHtc9vewPHeoI37eTPuu43uAJ6o3n0j2BTb20LHTNWo5lNjfSqVCB3SdvAa7lqnLvnKo3cXUaIFe0iQQT+ipHZ0hGbnfsCOJC4lf3KK03hU6S01XPInC3SmwbmUxk3t1O0lYuTZ4ufVTyvno7TdvOVStd42ey2ZrhSqPIdXeIccLHPaKdM6Aua0YnZwTkNV1lfHFzW/4NaaFf5qrTqZawx4cfIFfY4KhHGwiIpICIiAIiIAiIgCIorlXbfg9itVYa06FV4ziS2m4tE8TAQHyVflu+EWmvW+drVag7H1HOGWzIhYZVsZBVVS55uELvXJV+KxWY/wCRS8mBv3LhDmyvoXkTdIdYLIS4gmgw6AjrCR5FXi6OvSZFjm3Lqj3RSYuM7KgPa2P+RVfiN3rs8/ctFNHorVYvn+SLlJUp8RO+cb4FV+InfON8Cm5FvdYfq+zItFKi4nfON+qferhcP+b/APn/AFpviR7vD9X2f+iIVVMC4R86fqf1qvxEPnD9QfiTfEj3eH5/ZkMqqZ+I2/OO+qPeqfEg+cP1P6lG9Ee7xfP7Mhysa1OgFTrrl3VPFn9SxrTcbiMnt8x71O6I9zifn8nzXetMtr1mkkkVXiSSSescyTmSvMZKU5W0MFutTd1Z4MaTOfnKilizxpdugc19f8jrcbRYbLVOtShSc76Rptxecr5AC+nOZK2dLdFATJpuq0zwiq4tH1XNRFJG9oiKSoREQBERAEREAWk881rNK6LThMF/R0+59Vgd9nEO9bsub8/jCbry0FekXdnWHtIQHzirSriqFVNCX5JXBUvG1UrNTnrmXu9SmM3vPYNN5IG1d5s1udRAp08PRsa1jAQMmsaGgZRsC4VyFvh9it9nrMnKo1jmzGKnUOB7fAyOIB2LtvRFuRHZskaSOGS0gkzs0cIyb3Eky+6g1aw/WH3lZdgvV9V4bgYNSTLjAG4eHivC12VjbO1wHWOGHbXE+kPCeyFHUahYQ5pgjarKKaOuOHHki3FU+idvW8H0XNgMIcCc5kEHPQ8QsP4+f6lP7XvWBXrOqulxk6CB4AAdq83sIyIII2GQfNSoIvj0uNRSkuSSdf8AU9SmO3F71Q37V3Ux3O/Esjk+WYXThxz8qJwQIidkzP8AZRdtw9I/BGGco04xwmVCSuqIhjxPI4bOjYbotTqrCXEFwcQQBEDKMlGWm+Koe4NLC0OcAcOoBMZ7e1Rg/PYsix2F9WcAEDUkwJ3KdqXI9tjhJylVfgyPjmtvZ9VXG9qwAJDYOhLCAew7VH1GEEtIgjIg7Cpi8LdTqUoGpw9WD1Y1z00kZb1DS+QyY4JxqCaZSwXm+o8NdggzoCDMZDVUvO8XU3Foa05DWZncYP5lRMK5lFzzhaJOuseZTaistNjUtz6OLc4Vy1LLa3PqZttQ+EMdBgip1nt7WuJb2YTtWsLc+da+n2i1MomQyyU20mg+uWh1R3ecI7GBaY1ZPs8mSptFy7x/hzts2a1UfUrNeOypTA9tMrgy7R/hwacduOzDZx3zWRFGdvREUlQiIgCIiAIiIAtP527F010WsDVjBVH/AIntqHyaR3rcFh3xYhaKFai7SrTqUzsyewtOfegPjUqhVRO3Xb27UVS5lXL/ANzQ/wBal/uNX0ReNoDywD5LYPblI7oC+eLjE2qz/wCtS/3Gr6Gs9jdVLsMZb9pMwBlwWkPmd+j2q5S8GNP59qvqUnNjE0tkSJBE+KpQfDmuIyDgSN8EGFJX1bWVA0MMwSSYIiRAGfn2BaXyei5SU1FLh+Txuiu2nUl+QLSAc8iSM/AEd6uvq0tqPGDMNbE7zJO3csBZFhsLqxIbAA1J0E6DLXQ+CUrsiWOEZ+q2YxCyLJZH1SQwTGpJgDdmrLVQNNxY7UbtCDoQsy6LwFHEHAkGDlEgjgfzkpb44LZJy2bocmFVplji1wgjULOuu8ehBaWkgmctQYjbsyHgsa32npXl8RoANsARnxXgoq1yHD1IVNHvaa3SPc8iMR03ZQPIBecqRu67BVZiLiJJDYjZlJ79ijnNgkHUSD2jIpa6IhODbhHwZVWwPazGQIyJAPWAO8QvCyWno3YiJEEGNYMHLvAWbVvQup4MOZGEunUaExvKjHqFz2ZxU5RayI4pzhvxXlaT6zmnxpMK18LYOcOmW3jWnaKTu51CmVABYvs8bJ/U6/cLv/8Ah4sWGxV6vzlfCOLadNo9rnLgAX1JzQ2HobosoOr2uqn/AMr3PH2S1EZs3JERSVCIiAIiIAiIgCIiA+Q+Wli6C8LXT9W0VY+i55ez7LgoQhb/AM+Fi6K9qrh/8tOlU+z0Z/2loCgujJuergtFB3q1aZ8KjSvo6hajQc8ATJI7HAmD5lfO1xWenUtVnZWeGUnVqYe86NYXjEZ2ZbV9B2hxLnE64nSNxxEHzlXid2jSlui+uDwDV72Oymq7C2NJJOgA2+YWVaLC1tFrwTiOEnPLrbAOGXmsaw2o0nYgJygg7RkddmYCvdrg9FZHODcOyltsxpOwujSQRoQZ9xXpd1vNEnLEHRImDImCDHEqy32o1nYiIyAA3ATt26krHU9rksob8dZP8ntbbSary45bABsA0C8VK3NdzarXOfORgAGNgJJPesG3UOjqOZMgHXbBAInjmia6Ihkhu9OPgy7ruzpmlznECYEASTAJOfaFhWmkWPcw6tMdu0HwIXtY7e+iCGxBzhwkTvGaxqlQuJLjJJkninNiCyeo3J/D4Mmy299MEMIg55gGDvHgvAq0KbbZKfwbFAnBixbcW6e3KEbSK5JRxO67IYCe9Zt72AUgC0nXCZ3xM+RWFCvtNofUAxEmNPyNSoYmpOSafHk4dzh1MV4V+HRNHYKLFrwC2nnMsbaV41A1wdiZRe4DVj3UW4mu4yJ/eC1dYvs8SbuTZV2i+yrmsIs9no0RpSpU6Y25MYGjPuXydyKsXT2+yU9cVopT9Frw5/2WlfXqIyYREUkBERAEREAREQBERAcB/wARNL/rLM6NaDhO/DVP4vNcnhfSXOxyCrXsbO6g+kw0RVDulLgCH4CIwtOhYfFafZOYWqQOlttNp2inRc/wLnt9igsmcbeMl3zkTbfhF1WZznA1AXNdnLjhc9gJnPNrWZ7162DmKsbSDWr2irGoBYxp7YaXR2HvRl2Ms00qLOjZTc9rGguLmtxuPpPJJzJJnKT3K0UdmjW6ffRIOqOIwknCMwNk/knxXlCrZnguaH6YhO4tnPsMTkpe/WtGAtw4s/Rj0Yy046d60umepv2TUK7MS57O19WHiRhJA2EgjLjkSY4K+/bO2m8YBEtktGgzgGNk7uC87JYX1ZLYy2kxnrA4rGqtIJDpxTBnWeJ2p5ISvLal14LrPan05wOLZ10I8Dt4rzc4mSTmcyTtOqoVK8n6jGl2IgOgYS6BlniAJ7lL45L5GscXNLkilL8n6jGl8kB2UEkDLOYJ7liXu9hqksiIExoXbSPLzWGnaIlH1sdPizMvNzXVXFkRlmNC6BiI7/EysYHw1jjvWRZ7DUqNLmtkdoEkbp1WOQiJhtS2p3Rc5hABIMHQxkew7V51LaLO19Yieip1akb3MpOc0Z8QFJ3rbWOpta3ZB0OUNIDeJz2blA2qn0jXNcJDgWlvyYIgh0elrmNPao7Rkt2SDtV2fP767qrnPe4ue8lznHMucTJJO0yqYV3qtzK2K0021LPVr2cvaDgJbVptJGgDgHEa6uULa+YWuB+itlJ52Y6TmDxDnQsaPDfHDNd5kbF0t7UTspMq1PsdGJ76o8l9Mrl3NTzc2i6rTWrWh1F2KkKbDSc8nN4c6Q5gj0W+C6ipKsIiIQEREAREQBERAEREAREQGFeT6jRLCIgg5TB2Fa++yCpk45wSI17fFbVUZiBB2/nYoG0tcw4TluI0PioZrik0+OzWbbYnUjB0Oh2GOOwheVJ2w/3/AJ/nathvKrTNMh5iOG3fMQoCvRLHw7Yc42jeJ3j2rWErPa0+b1I1LszruvLoZBbLSZyMEGI+4LFtlbpHufEYjpuyAGfcva8LO1mBzCSx4JE6iIkGO0LFJVlXZpjjBv1IrlmTZLvfVBLQIGUkxJ3BYz2EEg5EGCNxCzrvvQ0m4cIcJJGcEE67DIWHXql7i46uMlFdiLyb3uXHg97Ld76oJaBAykkCTuErGc0gwciCQRuIyKz7DeppNw4Q4SSM4iddhlYNWoXOLjq4kntJlFdiDyb3uXHgkrHe/RUw3DJbOEzlm4uz7z/ZRrnak9qtcsq9LM2mQ0OJcPS0wg7I28fBOEFGEJ8dyMHNx+7dOzt/spiyXVhGJ8A5Q06d538F5XVTaxzXPIEglgO4ESfPL+ymalUa7Ds8FlOfhHHqtQ72RMq67Q/JgAgHvDdoUyFhXbRLQSRBOydnvWaqo8qXYREUlQiIgCIiAIiIAiIgCIiAIiIAse2WUVBuOw+1ZCIDWbXd5aIfB3HZHvUNejsgX5kODcQgDC4kNn96BwJ45b3WpBzS06ERx7jsXKuUlCtSe6m+rUgSCZ9Jjhrpns8EjHng9PQJ5J900Zbp8PDPXvUvc1aiGEVMAdJnGB6OyJy35aqAu+2dI3P02+lx/aHAyPFezztHeFq1Z6mXFvW18GRXLS52D0ZOHsnJWSvJlWdAe/L2qSuW1MpvcamRjquOYG/TQ6Z8CpfCIm3CFpXRhKVul9EMPSYMUmccejswz7BmsO97S19SWDKACYjE7PODntA7lH9JJgd5OQHvUdoq4PNBXaPauQXOwTgkxOuGcu+FWm4F7cUkvdHHa5xJPAEk/wAla0x2Db7SVC2i2OqVJpucwCWiMi5uIF5JjaWgRuCM12OSpfybxQp4yC6MsmiIgZe4KYsN2EGX+GfdPmsLkfZH4OlquLi/0AYgN9aANp8gN62NY7T5/PLbJwT6EKqIpOYIiIAiIgCIiAIiIAiIgCIiAIiIAiIgKFa5y0urpaXSNHWpjPizb4a+K2RUIUp0aYsrxTU4+DiVFrjVaGZO37m7+wecwp9tMASSCRqSIE9mxSFu5PvoVqjmMc5j/RLRMN1wkDPU+QXhZrE6pUDM2RJ6zTsG7f8AzWln0XuITjuvgxQZ0Hjl/P2K+m1xMASTlAkk9ghZVrsLqbi2C7Qy1p2+w8FSzOfTcHNa6RvY6CDqCIUh5E43GjHq0nsyc3CdxkGOEjNWNg5HXjr3fyKkLfaqlaMTCMMwA123XXsVKt1O6HpcQ0DsMGYJyz38FH9yqypJb6TZAXxTcGy13UkYhtGes7Rw7F78l7t+EVWt0HyiPksH5jvUhTsznjKm9wIjJriDORExC2vkjc3wWjDv/cdm7gB6LZ4a9pKhuimp1fpY2k+SbpsAAAyAEAbgNFciLM+eCIiAIiIAiIgCIiAIiIAiIgCIiAIiIAiIgCIiAoiIgCqiIAqFEQAIERAVREQBERAEREAREQH/2Q==]ubranko[/url] i misia do torebki na prezent. Następnie poszłam się przebrać, pomalować po czym poszliśmy się zapoznać z nowymi ludźmi.

____________________________________________________
Wiem, że kilka z pierwszych rozdziałów są nudne, ale jak razem przebrniemy przez nie to będzie na pewno lepiej. :)
Proszę o szczery komentarz. <3
Barbara-Palvin--Rosa-Cha-2014--02.jpg
Tagi: #1
19.02.2015 o godz. 18:34

Katherine Davis – wysoka dziewczyna o pięknych brązowych oczach, równie długich ciemnych włosach. Szesnastolatka wychowywała się bez mamy. Jest bardzo pomocna, dużo zawdzięcza dziadkom oraz tacie. Dziewczyna ma śliczny głos i uwielbia śpiewać. Ogólnie śpiewa gdy tylko usłyszy muzykę. Wielkim uczuciem darzy książki oraz sztukę. Uwielbia trampki i rurki, ale często chodzi w sukienkach, spódnicach. Kocha swojego tatę najmocniej na świecie. Ciężko żeby komuś zaufała. Szybko nabiera nowe znajomości, ale musi dostać trochę czasu żeby przekonać się i przebić barierę, aby komuś zaufać. Na razie jest jedynaczką. Perfekcyjnie potrafi angielki oraz francuski, którym posługuje się w szkole. W domu rozmawiają po angielsku. Dziewczyna zaczyna uczyć się języka polskiego. Występuje w pokazach mody, jej największym marzeniem jest zostać modelką.
John Davis – Tata Katherine, ma 31 lat, dosyć dużo pracuje, by utrzymać siebie i swoją szesnastoletnią córkę. Wychowywał szesnastolatkę sam,(pomagali mu rodzice) przez co ma z nią doskonały kontakt. Ma dwie siostry w podobnym do siebie wieku. Bardzo kocha swoją córkę. Razem z kolegą ma sieć sławnych hoteli (Novotel) na całym świecie.
Konrad Miller – kuzyn Kate, jest starszy od niej o rok, mieszka w Polsce razem z mamą i tatą.
Ewelina Miller – mama Konrada, ma 32 lata, średniego wzrostu kobieta o niebieskich oczach, kocha swojego syna i ma zamiar uczynić go lekarzem.


Prolog:
Razem z Kate leżeliśmy na plaży w Hiszpanii i odpoczywaliśmy sobie od wszystkich problemów. Patrząc się na moją śliczną córkę do głowy wpadł mi moment….
Za 2 dni są Święta Bożego Narodzenia. W domu panuje wielkie zamieszanie. Ewelina uśpiła już Konrada. Razem z mamą pieczemy ciasta, a siostry ubierają choinkę. Tata znajduje się jeszcze w pracy a mama zaczyna sprzątać w kuchni. Dziewczyny poszły już spać. W końcu dochodziła już 2 w nocy. Pomogłem mamie posprzątać w kuchni porozsypywaną mąkę na blacie kuchennym i powkładałem wszystkie niepotrzebne produkty już do szafek. Usłyszeliśmy szmery, szczeknie psa i po chwili jakiś płacz dziecka. Od razu z mamą wybiegliśmy na pole i przed domem na wycieraczce zobaczyliśmy jakieś małe dziecko, które bardzo głośno płakało. Spojrzałem przerażony na mamę a ona wzięła tego maluszka na ręce. Z jej cienkiej bluzeczki i spodni wypadła biała koperta.
- podnieś i choć. – powiedziała kołysząc dzidziusia na rączkach. Dziecko płakało w niebo głosy a my z mamą nie wiedzieliśmy co zrobić. Podniosłem białą kopertę i jeszcze raz rozejrzeliśmy się w około . Nikogo nie było wokół domu, więc wzięliśmy je do mieszkania i zamknęliśmy drzwi na klucz.
- otwórz tą kopertę. – rozkazała moja mama kołysząc ciągle płaczące dziecko.
Hej John to jest nasza córka. Ja nie mam zamiaru jej wychowywać. Mam 15 lat i nie będę marnować sobie życia przez jakiegoś małego bachora! Ma 4 dni.
Chcesz to ja wychowaj Nie chcesz ? Oddaj ją do domu dziecka.
- Isabella
[/right]
- która Isabella? – zapytała moja mama
- no to z równoległej klasy do mnie. Mówiłem Ci o niej. – szepnąłem. – przepraszam
- nie powiem Ci że nic się nie stało bo się stało, ale wybór będzie należał do ciebie czy ją oddasz czy może jednak zostawisz z nami. – powiedziała ściągając z niej mokrą, cienką bluzeczkę, po czym owinęła ją kocykiem i założyła jej o wiele większy podkoszulek.
- mogłaby zostać? – zapytałem
- jeżeli tata się zgodzi to tak. – powiedziała idąc do kuchni. – chwyć ją na chwilę. – powiedziała podając mi moją córeczkę.
Odebrałem od kobiety dziecko i pocałowałem w jej małe czółko.
- kocham Cię myszko. – szepnąłem
- na pewno to twoje dziecko ?- zapytała obracając w ręce szklankę z wodą.
- minęło dziewięć miesięcy od wtedy co poszliśmy do łóżka. – powiedziałem.
- no tak 4 dni temu się urodziła. 3 dni w szpitalu. – powiedziała kiwając głową.
Po jakimś czasie przyszedł tata i razem z mamą długo rozmawiali podczas gdy ja karmiłem małą jakimś mlekiem z butelki.
- John. Zostawimy małą ale pod warunkiem, że nadal będziesz się uczyć, pójdziesz na studia, my z mamą Ci pomożemy ją wychować, w święto 3 króli ją ochrzcimy. Teraz idź spać, bo jutro będzie trzeba udekorować cały dom w światełka. – powiedział i wziął ode mnie małą po czym nad jej głową wykonał znak krzyża ręką.
- dziękuje. – powiedziałem i mocno się przytuliłem do taty.
- nie podoba mi się to, ze już zacząłeś przebierać w dziewczynach, ale jak już zrobiłeś to wychowasz. – powiedział.
Trzy miesiące później rodzice Johna wykonali test ojcostwa, a gdy wyniki zostały przedstawione pozytywnie. Razem z małą Kate ciągle witali nowe dni, a żegnali starsze…

- chodź na obiad. – zaśmiałem się pochylając nad moją śliczną córeczką.
- no już.- jęknęła ściągając koszulkę z twarzy. Dziewczyna ubrała na siebie białą bokserkę, a ja krótkie hawajki i poszliśmy do hotelu.
- idź się przebierz i idziemy na obiad. – zaśmiał się dając mi kluczę do mojego apartamentu. No w końcu jesteśmy w sieci hotelu gdzie tata jest ich założycielem, więc spokojnie możemy pozwolić sobie na luksusy. Weszłam pod prysznic umyłam się szybko, założyłam białą koronkową sukienkę z czarnym paskiem, która idealnie podkreślała moją talie. Na nogi wcisnęłam czarne balerinki, a włosy spięłam w niechlujnego koka zostawiając kilka kosmyków. Zeszłam na dół gdzie czekał już na mnie tata.
- ale mieliśmy iść na obiadokolacje a nie na podryw. – zaśmiał się. Po dwóch tygodniach spędzonych na Teneryfach wróciliśmy do Francji i pakowaliśmy rzeczy w wielkie walizki oraz kartony. Tak. Wyprowadzamy się do Chicago. [/size]

_______________________

Zapraszam do czytania i czekam na komentarze ! :*
Tagi: #Prolog
15.02.2015 o godz. 20:56
kate-justin-lovestory
Impossiblee
O mnie: Mam 15 lat. Jest to moje pierwsze opowiadanie, więc może być"nieprofesjonalne" dlatego, że dopiero zaczęłam pisać. Dziewczyna z 39878384784042 problemami. :D
statystyki